Kategorie
Ogólnie

Zakupy walorów kolekcjonerskich poza Unią Europejską, ku przestrodze…..

Dlaczego postanowiłem napisać cos zgoła innego niż wpis o historii jakiegoś odznaczenia o tle historycznym i tego typu niuansach ? Otóż przydarzyła mi się historia, niebyt krótka, niezbyt długa….. Ot taka do kilku łyków kawy… A, że dotyczy zakupów walorów kolekcjonerskich postanowiłem Wam ją opisać, może będzie przestrogą dla Was. Przestrogą, a może (w co raczej nie wierzę), zachętą do kupowania walorów kolekcjonerskich poza rynkiem unijnym. Mnie skutecznie z tego wyleczyła.

Jak wiecie z moich wielu wpisów, zakupy w tak zwanych krajach ,,trzecich” czyli poza unijnych, były częstą drogą do wzbogacania kolekcji. Były do pewnego czasu. A mianowicie w ubiegłym roku, ogłoszona została ustawa z dnia 30 marca 2021 r. o zmianie ustawy – Prawo celne oraz niektórych innych ustaw. Weszła ona w życie 01 czerwca 2021.

Jako, że priorytetem zakupowym były dla mnie zakupy na rynku krajowym oraz unijnym, nie zwróciłem na nią większej uwagi. Dochodziły do mnie jedynie odpryski informacji, że sprowadzanie czegokolwiek spoza UE jest w zasadzie mało opłacalne. Cały czas mówimy o walorach kolekcjonerskich, monetach, odznaczeniach, dziełach sztuki etc. Pokusiłem się jedynie na kilka dni przed wejściem tej ustawy na sprowadzenie wyposażenia fotograficznego. To wyposażenie ściągnąłem sobie z Wielkiej Brytanii, która właśnie wyszła z EU i minął okres ,,bezcłowy” na zakupy w tym kraju. Przyznam się że odczułem boleśnie ten zakup finansowo i gdyby nie unikatowość wyposażenia nie do kupienia w UE, to bym odpuścił. A było to jedynie wprowadzenie do tego co mnie spotkało nie tak dawno…..

Pomimo funkcjonowania nowego prawa i krytycznych głosów zewsząd, że mamy do czynienia z czymś co można określić jako ,,grabież w biały dzień”, uległem pokusie zakupowej. Kupowałem przez Ebay.

Co kupiłem? To raczej nieistotne, za ile? no może to jest ważne. Otóż sprzedający z Wielkiej Brytanii oferował walor kolekcjonerski, w sumie niedrogo, bo w cenie 51,5 funta, w tym od razu opłata VAT, zawarta w tej kwocie, plus przesyłka. Zaufałem, że skoro już VAT jest opłacony, to kłopotów wielkich nie będzie, ot opłata za odprawę celną, zapewne groszowa przy takiej w sumie niewielkiej kwocie.

Nie zastanowiłem się, że VAT naliczony przez Brytyjczyka wynosi 23%, co jest stawką zawyżoną, bo od przedmiotów kolekcjonerskich powinien wynosić chyba nie więcej jak 8%.

Zapłacić zapłaciłem…. przez przelew międzynarodowy. I zacząłem oczekiwać na przesyłkę. Mniej więcej po tygodniu nic się nie zadziało w monitoringu. Postanowiłem napisać do sprzedającego. Oczywiście odpisał, że pomylił numery… poprawił, przesyłka pojawiła się w systemie. Nic tylko czekać. Poniżej zrzut z monitorowania.

Jak widzicie trochę to trwało. Zwróćcie uwagę, że przesyłka z Wielkiej Brytanii do Polski wędrowała jedynie tydzień, natomiast w Polsce jej droga do mnie to 16 dni……

No ale w trakcie patrzyłem na to z optymizmem, bo w sumie przedmiot fajny. Wreszcie dotarłem do etapu ,,lubelskiego”, czyli czegos co nosi miano ,,etap przed zgłoszeniem celnym”. O dziwo list z poczty doszedł dosyć szybko. To znaczy awizo, bo po list musiałem zgłosić się osobiście. Nic nie wyglądało specjalnie źle. Otóż w liście znajdowały się skany koperty z przesyłką, z informacją, że przedmioty tej wartości może odprawić za mnie Poczta Polska. Oczywiście stosowne dokumenty do wypełnienia. Zapowiadało się podobnie jak poprzednio to bywało, z tym że, list był kierowany z pocztowej agencji celnej. Po skalkulowaniu przystąpiłem do zrzucenia strony ekranu z transakcji, czyli jak wiecie, z samej aukcji, z płatności, dodatkowo zacząłem pisać deklarację że jest to przedmiot kolekcjonerski itp.

Wtem przy przeglądaniu papierów do wypełnienia, przeczytałem, że Poczta Polska nie odprawia przedmiotów będących walorami kolekcjonerskimi i powinienem sam sobie odprawić to co zaliczamy do dzieł sztuki i przedmiotów kolekcjonerskich….. Był to kubełek zimnej wody, bo agencje celne niczego za darmo nie robią, natomiast mają specjalistyczne oprogramowanie do takich celów….

Szukamy zatem agencji celnej. Tutaj jedyne światełko w tunelu, bardzo miła Pani szybko odpisała co jest potrzebne do odprawy, dodając swój dokument upoważniający do odprawy dla agencji celnej. Ustaliła kwotę na 100 PLN za odprawę celną. Pozwoliłem sobie na zgłoszeniu celnym nie zamalowywać tej agencji bo jest godna polecenia, więc chyba zareklamować mogę… Po telefonicznym kontakcie szybciutko zeskanowałem dokumenty o które Pani prosiła i przesłałem mailem.

Tutaj po kilku godzinach sms z prośba o kontakt… Otóż Pani chciała wprowadzić opłacony przeze mnie VAT do systemu i… okazało się, że sprzedający jest nie za bardzo w porządku, bo nie figuruje w wykazie eksporterów i nie ma żadnego VAT opłaconego przeze mnie w systemie. A tutaj dodatkowy paradoks, bo sprzedający figurował wielokrotnie w systemie, że pobierał VAT, którego nie ma wprowadzonego do jakiegoś systemu bo on tam nie figuruje, o czym fajna Pani celniczka mnie poinformowała, bo poszperała w systemie, za co jestem jej wdzięczny 🙂 Ale przeciętny zjadacz chleba takich możliwości nie ma, więc skąd może wiedzieć czy ma do czynienia z rzetelnym sprzedawcą…

Brytyjskie jako, że był tak ,,łaskawy” że doliczył mi stawkę 23%, a nie 8%, co figurowało w deklaracji celnej, więc inaczej podejść się nie dało do tego, jak do powtórnego naliczenia stawki 23%…No chyba, że pisałbym pisma, odwołania, etc.

Pani z agencji celnej elegancko przygotowała mi taki dokument, rzecz jasna do zapłacenia, mówiąc, że gdy się odwołam do sprzedającego, to musi mi to zwrócić, to znaczy zapłacony przeze mnie VAT, zrobię to wysyłając mu poświadczone zgłoszenie celne… Jak zapłacę VAT (elegancko zwany długiem celnym) do ,,skarbówki” to takie poświadczenie dostanę 🙂

Co miałem robić, zapłaciłem 63 PLN. No i czekałem. Zapłaciłem też 100 PLN (fakturę) za odprawę celną dla agencji, co uwzględniając profesjonalizm celniczki nie było wygórowana kwotą. Po dwóch dniach miła Pani przesłała mi taki dokument, czyli wydawać by się mogło, ze już jest ok….

Uzyskałem informacje, że to jest poświadczone zgłoszenie celne i już nic nie musze robić tylko czekać na listonosza…o i to był konkret. Co prawda byłem już trochę zmęczony tym wszystkim i już wtedy mi się odechciało takich zakupów. Jednak optymizm mnie nie opuszczał, pomimo wstępnych kalkulacji, że nie za bardzo to się opłaca. Urząd celny należący do poczty nie spieszył się z wysyłką, no ale po paru dniach oczekiwania wreszcie jest!!!

Jest awizo w skrzynce. Nie mogłem wybrać od razu, poprosiłem Syna, już pełnoletniego by to odebrał. Gdy wróciłem do domu skonsternowany Syn poinformował mnie, że trzeba uiścić opłaty celne…….. No zagotowało się we mnie okrutnie!!! Z reguły nie robię awantur na poczcie, bo przecież panie z okienka nie wymyślają takich przepisów i opłat. Tym razem jednak trochę się zdenerwowałem, a że jestem nerwus z chorym sercem więc wiele nie było potrzebne by mi podnieść ciśnienie.. Pani stwierdziła, że co prawda w systemie elektronicznym nie figuruje żadna konieczność dokonania opłaty ale jest kwota do pobrania i na kopercie jest wyraźnie napisane, że należy pobrać należności celne w wysokości 25 PLN !! I jeśli nie zapłacę to ona mi przesyłki nie wyda. O taka to ,,fajna karteczka”…

Kłótnia i pokazywanie dokumentów z poświadczonym zgłoszeniem celnym nic mi nie dało, pomimo konsultacji pani z okienka z kierowniczką poczty. Zaproponowano mi bym się odwołał. Ale oczywiście wcześniej zapłacił, chyba że nie zapłacę to przesyłka po 14 dniach zostanie odesłana do nadawcy…. Nie chcąc robić awantury większej niż ta którą zrobiłem, postanowiłem zapłacić. Kilkanaście osób na poczcie przysłuchiwało sie z uwagą, ot nasz naród uwielbia takie awantury, będzie można to opowiedzieć koleżankom w biurze… Jak zwykle (od pewnego czasu, gdy to poczta umożliwiła płatności kartą wychodząc z czasów mrocznego średniowiecza płatności brzęczącą monetą) – wybrałem tą opcję, bo gotówki nie miałem. Po kilku minutach i próbach zapłacenia, pani na poczcie stwierdziła, że niestety nie można płacić kartą za usługi celne tylko gotówką… Na poczcie olbrzymia kolejka…Bankomat chyba 300 metrów dalej. Nie dałbym rady – zresztą musiałbym stać z pół godziny w kolejce ponownie, bo nie wierze by ktoś mnie wpuścił bez kolejki…Pani z okienka tymczasem zaproponowała mi wypłatę tej gotówki na… poczcie, oczywiście podsumowała, że jest to obłożone prowizją….

Nie miałem wyjścia, wybrałem, odebrałem przesyłkę…

Jak widzicie, ostemplowana tak by nie zapomnieć pobrać opłaty, którą jak mniemałem już, opłaciłem….

Podsumowując …

Za zakup z przesyłką zapłaciłem około 340 PLN, w tym VAT, którego sprzedający nie wprowadził.

Za VAT po raz drugi zapłaciłem 63 PLN

Za usługę celną 100 PLN

Za dodatkową ,,odprawę” pocztową 25 PLN

Na deser prowizja od wybrania pieniędzy na poczcie…

Zrobiło się z tego około 530 PLN czyli 200 złotych więcej niż zapłaciłem za zakupy. Okazało się, że w cenie około 420 złotych z przesyłką miałbym ten sam przedmiot, który bez specjalnego wysiłku mogłem zakupić w polskim sklepie internetowym….

O możliwości odwołania nie wspominam, bo od sprzedającego otrzymałem informację, że on dopełnił wszystkich formalności i VAT odprowadził prawidłowo. Zapewne ze strony poczty też coś takiego usłyszę, o ile nie odpuszczę, bo nie wiem czy moje nerwy można wycenić na 25 złotych – tak jak dodatkowe odprawy celne.

Tak popłaciła mi chęć zakupu waloru kolekcjonerskiego poza EU.. Była to bardzo bolesna lekcja, która oduczyła mnie nawet spoglądania na jakiekolwiek ordery/medale czy numizmaty na aukcjach poza unijnych. A jak Wy – macie podobne doświadczenia? Chętnie posłucham 🙂 jak Wam się podoba taka atrakcja, gwarantuję wrażeń co niemiara.

Trzymajcie się i trzymajcie palec na wodzy, przed sprawdzeniem, czy to co klikacie nie jest wysyłane spoza dobrej ,,starej EU” 🙂

2 odpowiedzi na “Zakupy walorów kolekcjonerskich poza Unią Europejską, ku przestrodze…..”

Historia ciekawe opisana, nie mniej proszę zauważyć że Jest napisane odnośnie VAT Ebay collected. Oznacza to że należny podatek pobrał serwis EBay a nie sprzedawca. Tak więc nie on ma obowiązek go odprowadzić. Powinien o tym wiedzieć zarówno Urząd Celny Pocztowy jak i agent celny który skasował od Pana 100 zł. Tak czy inaczej brak słów. Pozdrawiam Tomisław

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Share on Social Media