Kategorie
Odznaczenia Austro Węgier

Signum Laudis czyli jak to w Szwejku było….


Sen kadeta Bieglera przed Budapesztem..

…Miał signum laudis, żelazny krzyż, był majorem i jechał na inspekcję odcinka brygady, która była mu powierzona. Tylko że nie umiał sobie wytłumaczyć, dlaczego ciągle jest majorem, gdy komenderował całą brygadą. Miał podejrzenie, że oczekiwał go awans na generała-majora, ale słówko „generał” musiało się widać gdzieś zapodziać na poczcie polowej….

Zapewne miłośnicy przygód dzielnego wojaka Szwejka doskonale znają ten przezabawny fragment dotyczący snu poalkoholowego kadeta Bieglera w pociągu wiozącym batalion 91 IR na front, który zmierzał do Budapesztu…

Ileż razy czytałem to znakomite dzieło Haska to zawsze ten fragment przykuwał uwagę. Aż wreszcie kilkanaście lat temu ,,wziąłem byka za rogi”…poszukałem czym był ten Signum Laudis, kto go otrzymywał i jaka była jego historia.

Kto chce niech czyta 🙂

Z tym zaszczytnym znakiem zasługi związane jest jeszcze jedno dzieło, tym razem filmowe, w którym zaprezentowano moim zdaniem fałsz związany z jego nadaniem. ale o tym później. Teraz kilka słów na temat jego początków, czyli tego co nie każdy lubi – meandrów historycznych i później na temat finansowych pozyskiwania tych odznaczeń na rynku kolekcjonerskim, co lubi znaczna część kolekcjonerów 🙂 


Zaczynamy – Militärverdienstmedaille,MVM,Signum Laudis, 

to jego nazwy, ale powszechnie nazywany Signum Laudis , czasem nawet bez dużych liter(przykładowo w ,,Szwejku”). Ustanowiony w 1890 roku przez Franciszka Józefa I, miłościwie panującego przez 68 lat..

zdjęcie Franciszka Józefa I – domena publiczna

Z Franciszkiem Józefem związane jest wiele opowieści i anegdot niekoniecznie wkomponowanych w dzieło Jarosława Haška, w którym jest sporo przypowieści, ale funkcjonowało mnóstwo innych. Poczciwy monarcha wplótł się w historię Galicji do tego stopnia, że zasłużył sobie nieraz na to by jego portret w okresie już po odzyskaniu niepodległości wisiał na honorowym miejscu w niejednym galicyjskim domu obok portretu marszałka Piłsudskiego..
Takie legendy słyszałem i w mojej rodzinie…Może zresztą to szczera prawda?
Pozostawmy dobrotliwego monarchę w spokoju i skoncentrujmy się na medalu. 
Nadawany był jedynie oficerom i urzędnikom wojskowym w stopniach równych oficerom, ale też rzecz jasna cywilom, najczęściej urzędnikom. Urzędnicy wojskowi to odrębna bajka. Zamiast gwiazdek nosili rozetki na patkach, w zasadzie nic ich nie różniło, poza tym, że…nie byli do końca traktowani jak żołnierze wychowankowie szkół wojskowych. To oddzielny temat do przegadania.
Początkowo była to tylko jedna klasa, brązowa, pozłacana. Z profilem monarchy na awersie i legendą otokowo- opisową opisującą nad jakimi krajami panuje.

Poniżej medal brązowy Franciszka Józefa I

Rewers to napis ,,SIGNUM LAUDIS” –  czyli ,,Znak Zasługi”. Umieszczony w gustownym wieńcu. całość medalionu zwieńczona koroną. Wstążka dla nadań za zasługi ,,bojowe” to najczęściej spotykana wstążka. Na takiej wstążce wieszano medal za waleczność czyli Tapferkeitsmedaille… Natomiast za zasługi niekoniecznie wojskowe – w czasie pokoju był wieszany na wstędze czerwonej. Tutaj jeszcze jedna uwaga. W przeciwieństwie do Medalu Waleczności, który na wstążce nie powinien posiadać żadnych mieczy, Signum Laudis miecze miewał doczepiane i to całkiem słusznie. Wstążka ,,bojowa” okresu wojny doczepiana była do praktycznie wszystkich dekoracji Austro- Wegier. Ponieważ ,,zasługi” mogą być związane w okresie wojennym niekoniecznie z bieganiem z pistoletem pod ostrzałem artylerii i ratowaniem żołnierzy, ale powiedzmy mogą być zasługami innego typu, trzeba było je odróżnić w jakiś sposób. Dlatego doczepiane miecze podkreślały zasługi na polu walki. Oczywiście w nieznaczny sposób zwiększa to wartość nagrody. Jest oczywiście skwapliwie wykorzystywane w handlu dla podniesienia wartości, – niestety. Miecze do oznaczeń są powszechnie dostępne i można sobie dekorować przerabiając na ,,bojowe” niemalże wszystkie odznaczenia, ale czasami nie ma to sensu jak już opisałem w pogaduszkach o Medalu Waleczności. Ale i w okresie pomiędzy obiema wojnami weterani nie skąpili sobie mieczy na wstążkach, czasami do przesady

Poniżej mamy Signum Laudis nadawany w czasie pokoju. Opisywany jako nadawany tylko ,,cywilom” , co nie jest do końca prawdą, bo w czasie wojny i cywil dostawał taki medal na wstążce wojennej.

Źródło domena publiczna – Internet

Czas pokoju skończył się w 1914, więc powyżej tego roku nie wydaje mi się by medale na takiej wstędze były nadawane. Chociaż nie można tego wykluczyć. W późniejszym okresie (1916) dodano skrzyżowane złote miecze, które miały wyróżnić nadania czasu wojny za bezpośrednie bojowe zasługi od innych zasług, (o czym powyżej napisałem kilka słów) bardziej związanych ze służbą tyłową. Miecze były specyficznym stopniem, czy tez wyróżnieniem.  Co do samego stopnia medalu w 1911 roku wprowadzono srebrny medal, czyli wyższy od poprzedniego, który powinien być kolejnym stopniem po uzyskaniu brązowej klasy..

Poniżej medal srebrny

Zasady użycia wstęgi oraz mieczy były te same. Co ciekawe często spotyka się na mundurach obie wersje czasu pokoju i wojny tej samej klasy obok siebie. Medale noszone były na lewej piersi. 

Podporucznik udekorowany Signum Laudis- źródło- Internet

W 1916 roku prócz dodatku w postaci złotych mieczy wprowadzono ,,Wielki Wojskowy Medal Zasługi” (Grosse Militaerverdienstmedaille). Był większy wykonany z czystego złota i nadawany w niewielkich ilościach.

Wielki Wojskowy Medal Zasługi źródło -Internet domena publiczna

Jak widzimy różnił się również szczegółami. Wieńcem przy koronie, oraz wieńcem ponad napisem otokowym. Nadano ich raptem 30 sztuk ( tak podaje literatura) i była to nagroda za wybitne czyny godne cesarskiej pochwały…

W 1916 roku umiera sędziwy Franciszek Józef I a jego następcą zostaje Karol I. Wojna trwa nadal, oficerowie zdobywają kolejne Signum Laudis, noszenie ich wszystkich jest mało wygodne, ale by rozwiązać ten problem wprowadzono srebrne klamry za kolejne wyróżnienia, podobnie jak w medalu ,,Za Waleczność”. Za kolejne wyróżnienie przypinano jedną stalową klamrę w kolorze srebrnym, za trzecie drugą. Gdy wyróżniony posiadał również złote miecze przy kolejnym wyróżnieniu mocowano je do metalowego paska.

 Źródło Internet

 Źródło Internet

 Źródło Internet

Nowy cesarz aż do roku 1917 nadawał medale z podobizną swego poprzednika, od kwietnia 1917 roku rozpoczęto nadawanie medali z podobizną Karola I oraz modyfikacją korony. Teraz nad medalionem znajdowały się dwie korony austriacka i węgierska jako przejaw pełnego równouprawnienia obu części monarchii. O ile nad medalionie wcześniejszej wersji korona jest wyraźnie ruchoma, tak nad medalionem późniejszej wersji zdarzają się ,korony zespolone z medalem ,,na sztywno”. Wersja późniejsza ma również bardziej surowy wygląd i moim zdaniem nie jest tak ładnie grawersko obrobiona jak pierwsza. 

Poniżej medal brązowy Karola I

i srebrny tegoż władcy

Medal ten nadawany za czasów Karola I z jego podobizną był wieszany tylko na wstędze wojennej, nie cywilnej, bo i okres jego panowania to czas wojny. Z tego co wiem, Karol zdecydował się  na zamieszczenie swojej podobizny także na wielkim medalu ze złota. 

Przyznam się bez bicia, nie widziałem takich medali i nie znalazłem godziwego zdjęcia by je tutaj zamieścić. 

W zasadzie nie mogę powiedzieć ile łącznie medali Znaku Zasługi nadano. Poza medalem ,,wielkim”. 

Myślę, że w przybliżeniu mogło zostać nadanych około  100 000 medali. Ale to tylko taka robocza hipoteza nie poparta dowodami. 

Jakiej jest wielkości? 

Klasa najwyższa to 38 mm pozostałe 30-31 mm średnicy, niektóre źródła podają 32 mm, ale to chyba związane jest z różnymi producentami i ich pojmowaniem sztywnych wymiarów, wstążka szerokość 37,7 mm. 

Signum Laudis cieszył się spora estymą, skoro jeszcze w okresie drugiej wojny światowej noszono go w gali orderowej nagrodzonych żołnierzy armii niemieckiej i austriackiej i to także po przyłaczeniu Austrii do Rzeszy.  Jest również spotykany pośród baretek na mundurach żołnierzy niemieckiego Wehrmachtu i nie tylko, podobnie zresztą jak i inne odznaczenia CK monarchii. 

                                        

W Polsce jako odznaczenie które można nosić w okresie po odzyskaniu niepodległości – był zakazany. Na Węgrzech po pierwszej wojnie światowej został przywrócony w 1922 roku przez Miklósa Horthy’ego, regenta Królestwa Węgier, w zbliżonej wersji z inną wstęgą oraz podobizną korony Św. Stefana na szczycie medalu, podwójnym krzyżem na awersie i napisem SIGNUM LAUDIS 1922. Zaprezentuję poglądowo jak wyglądał, ale rozwodzić się nad nim w tej chwili nie będę, bo odznaczenia węgierskie to duży temat. Wstążka tez była całkiem inna – zielona wstążka – cywilna, (czyli czasu pokoju),z wąskimi białymi (wewnętrznymi) i czerwonymi (zewnętrznymi) paskami – za wojskowe zasługi. Wstążka wojenna została zatwierdzona w 1939 r., Która odwróciła kolory wstążki wojskowej na czerwoną z wąskimi białymi (wewnętrznymi) i zielonymi (zewnętrznymi) paskami.

Do 1939 roku funkcjonował jako medal w trzech klasach, złotej, srebrnej i brązowej, lecz jedynie w dwóch stopniach (srebrnym i brązowym) dla nagród wojennych (czerwona wstążka), o czym mało kto wie jak się okazało. Później dodano stopień  ,,Wielkiej Korony” jako najwyższego wyróżnienia czasu wojny.

Źródło domena publiczna Internet

                             

 Stopień ,,Wielkiej Korony” czasu wojny -Źródło domena publiczna Internet

No i teraz kilka informacji ważnych z punktu widzenia potencjalnego nabywcy.

Współczesne Signum Laudis czyli kopie funkcjonują, widziałem raz i to chyba tylko jeden raz. Mają one zbliżony charakter do emitowanych u nas kopii kolekcjonerskich orderów i odznaczeń, z przeznaczeniem dla grup rekonstruktorskich. W chwili obecnej nie spotyka się raczej reprodukcji na masowa skalę. Spotyka się za to wstążki dodawane jak to możemy elegancko określić ,,w okresie późniejszym”, czyli współcześnie.

Ceny, tutaj oczywiście pominę najwyższa klasę” która sprzedano nie tak dawno za 9000 euro, i skoncentruje się na klasach niższych. Najbardziej dostępnymi są wersje z okresu Franciszka Józefa, kosztują od 200 PLN (czasami taniej) do maksymalnie 400 za klasę srebrną, pudełka wydatnie podnoszą wartość medalu. Zdjęć pudełek nie zamieszczam, sam ich nie posiadam, a jest ich zbyt wielka różnorodność, co producent to pudełko 🙂

Oczywiście ostatnio – koniec 2021 roku- ceny oszalały…Ale to trend ustępujący mam nadzieję, w miarę ustępowania epidemii wiadomo czego 😉

Pośród wszystkich dostępnych klas najdroższą jest oczywiście klasa srebrna emitowana za panowania Karola I, poniżej 300 PLN trudno ją trafić…Ceny tej klasy są raczej wyższe i najrzadziej się pokazują. Oczywiście bardzo zyskują medale z oryginalną wstążką – tutaj też nie jest najgorzej, bo spory odsetek jest oryginalnych. Ale jest i sporo współczesnych produktów bezlitośnie dopinanych do oryginalnych medali. Sporo wstążek jest pomylonych, na co warto zwrócić uwagę. Przy edycji Karola I raczej niemożliwe by pojawiały się wstążki okresu pokoju, czyli czerwone, chociaż zmiany z 1917 uwzględniały i takie rozwiązanie, ale nie w trakcie wojny. A już absurdem jest przypinanie do cywilnej wstążki skrzyżowanych mieczy…Czerwone wstążki są pozyskiwane z innych medali z czerwoną wstążką, których w CK monarchii było kilka. 

Miecze (wprowadzone w grudniu 1916 – już po śmierci starego cesarza) teoretycznie nie powinny znaleźć się na wstążce emisji medali z okresu Franciszka Józefa, ale są i na nich (sam prezentuje powyżej taki), ponieważ do kwietnia 1917 roku, nadawano medale z jego podobizną, a może i dłużej z zapasów magazynowych.. Oczywiście okucia klamrami są najbardziej cenne w okazach tych medali, i o ile są oryginalne bardzo podnoszą wartość waloru. Więcej o okuciach we wpisach o Medalu Waleczności.

Tutaj ,,zapotrzebowanie rynkowe” oczywiście jest spore i wielu przedsiębiorczych sprzedających zaopatruje w klamry pochodzące z Medalu Waleczności – nasz Signum Laudis.. Czasami sprzedający zaopatrują wstążkę w podrabiane klamry, co nie jest łatwo rozpoznać.

We wszystkich medalach pochodzących z okresu Karola I daje się zauważyć spadek jakości i iście ,,wojenną produkcję”, medale są pokrywane galwanicznie metalem gorszej jakości, warstwa pokrycia jest bardzo cienka, stąd brzydkie ,,przetarcia”, szczegóły są kiepsko dopracowane.

No i trafiliśmy na okres przerwy na kawę, więc  w podsumowaniu, dodam, że lubię czeskie filmy, chociaż film zatytułowany ,,Signum Laudis” niestety rzetelny nie jest. Bohaterski kapral Hoferik ma wielka ochotę za swoje czyny na granicy absurdalnej brawury uzyskać to zaszczytne odznaczenie, co mu się finalnie udaje, Oczywista bzdura, chyba żeby chodziło o jakieś ,,nieoficjalne” nadanie na zasadzie gestu dowódcy, dodajmy gestu absolutnie prywatnego, i jest to chyba jedynie wizja artystyczna. Nie udało by się nagrodzić podoficera czy szeregowca tym medalem, a już z pewnością nie kaprala armii CK, jak to ma miejsce w filmie. 

kadr z filmu ,,Signum laudis” moment dekorowania kaprala medalem Signum Laudis

Dla przykładu jeden z wybitnych asów myśliwskich armii CK, Julius Arigi nigdy nie został uhonorowany tym medalem, pomimo imponującej kolekcji medali za waleczność i to nadawanych kilkukrotnie, ponieważ nie miał stopnia oficerskiego a był tylko Offiziersstellvertreter,  który był najwyższym stopniem podoficerskim. Pisaliśmy o nim we wpisie o Medalu Waleczności w części 2. Ale filmy rządzą się swoimi prawami i niejednokrotnie mam niezły ubaw patrząc na przykład na ,,prl-owskie” baretki medalowe doczepiane do mundurów amerykańskich z okresu II wojny, baretki medali niemieckich ustanowionych w 1942 roku na mundurach żołnierzy w 1939 roku etc…

Pozostaje jeszcze kwestia noszenia odznaczeń monarchii Austro-Węgierskiej w okresie późniejszym. Odznaczenia i ordery monarchii były chętnie noszone na mundurach żołnierzy armii węgierskiej aż do 1945 roku, jak również żołnierzy armii Republiki Austrii, wcielanych po 1938 roku do Wehrmachtu. Poniżej drobny przykład ładnego munduru z aukcji znanego serwisu Emedals. Widać pięknie wyeksponowane nagrody monarchii oraz czysto węgierskie, w tym Signum Laudis i monarchii i w węgierskiej odsłonie 1922 roku…

Mundur generalski generała Vitez Istvan Kudriczy- źródło eMedals.com
Mundur generalski generała Vitez Istvan Kudriczy- źródło eMedals.com

Więc nie dziwmy się innowacjom i filmowym i mundurowym, prezentowanym przez reżyserów, których nie powstydziłby się i sam Jarosław Haszek, którego zacytuję na końcu coś o czym dyskutujemy w kolejnych wpisach czyli ..

……..Tacy faworyci bywali podczas wojny nagradzani wielkimi i małymi medalami srebrnymi za odwagę i męstwo. W 91 pułku znałem takich kilku. Jeden pucybut dostał wielki srebrny medal za to, że umiał bajecznie piec gęsi, które kradł. Drugi dostał mały srebrny medal za to, że z domu otrzymywał wspaniałe paczki żywnościowe, dzięki którym jego pan w czasach powszechnego głodu wojennego tak się przeżarł, iż nie mógł łazić. Wniosek o odznaczenie tego człowieka medalem motywował jego pan następująco: — Za to, że w walkach okazywał niezwykłą odwagę i męstwo, że gardził życiem i nie opuszczał swego oficera na krok pod silnym ogniem nieprzyjacielskim. A on tymczasem gdzieś na tyłach plądrował kurniki…..

Oczywiście nie deprecjonując jednego z najbardziej zaszczytnych medali CK armii jakim był Tapferkeitsmedaille, o czym napisałem w tym blogu wcześniej w dwóch częściach już opublikowanych i trzeciej w trakcie pisaniny. Zapraszam do przeczytania 🙂

Wytrzymaliście do końca? 😉

W odpowiedzi na “Signum Laudis czyli jak to w Szwejku było….”

Co prawda nie o medalach ale warto przeczytać książkę Leszka Mazana „Zdarzenia z życia naszego monarchy”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Share on Social Media