Kategorie
Ogólnie

Oryginał czy też może….


Nie znam kolekcjonera, który by sobie nie zadawał takiego pytania. Zgoła słusznie, bo uświadomić sobie, że przedmiot nie jest oryginałem, za jaki go uważaliśmy jest bardzo bolesne. Zwłaszcza, jeżeli jest o kosztowny nabytek, nie mówiąc, że zakupiony za granicą, w państwie ,,trzecim”, gdzie problem powstaję już na etapie reklamacji, wysyłki zagranicznej, legalizacji wywozu celem reklamacji, etc.

Pierwsza uwaga pasująca trochę do tematu o aukcjach (tutaj) – brzmi – należy bezwzględnie czytać opisy aukcji. Nieznajomość języków w przypadku aukcji zagranicznych bardzo szkodzi.

Aukcje często zawierają informacje, które chociaż nie są przedstawione w opisie pozwalają na wyciągnięcie wniosków co do nieoryginalności. Jak chociażby dział w jakim są wystawione, bardzo często ta informacja jest niezauważalna, chociaz jak byk aukcja zamieszczona w dziale ,,kopie”. W zagranicznych aukcjach często w opisie zawarta jest informacja, że przedmiot jest nowy, co jest jednoznaczne, że w tym określeniu zawiera się, że nie pochodzi ,,z epoki”. Poza tym ilość sztuk, jeżeli aukcja zawiera ileś tam dostępnych sztuk znaczy najczęściej to samo, bo bardzo rzadko ktoś wystawia 5 oryginalnych takich samych odznaczeń w jednej aukcji, co jest znowuż typowe dla wystawianych na aukcji kopii zwanych mniej elegancko podróbkami lub zgoła prostacko ,,falsami”. Prócz ewidentnych kopii często mamy do czynienia z niepełnymi oryginałami opisywanymi jako oryginały. Czyli tak,  dopasowana wstążeczka, najczęściej współczesna, czasami ,,postarzana” plus odznaczenie ,,z epoki”. Jeżeli nie jest zawarte w opisie, że wstążeczka jest ,,dodana później” albo bardzo elegancko zaprezentowana jako ,,późniejsza” co zdecydowanie lepiej brzmi niż ,,współczesna”, to jest szansa po ocenie wzrokowej, by zakwalifikować ją jako oryginalną. Jeżeli dodatkowo jest zgodna ze wstążka jaka powinna do danego odznaczenia przynależeć, to już pełnia szczęścia. Takich zestawień czyli oryginalne odznaczenie/order plus współczesna wstążka jest bardzo dużo. Znam osoby, dla których to nie ma znaczenia, dla mnie ma i to kolosalne. Jak zakupuję oryginał to chciałbym by w całości był oryginalny.  Ale mam w zbiorach również odznaczenia z dodanymi później wstążkami, chociaz jest ich niewiele. Znam również sprzedających, którzy usuwają oryginalne wstążki, zwłaszcza ,,znoszone”, zastępując je nowymi, celem podniesienia estetyki sprzedawanego waloru, cóż, można i tak…. ,,Ryneczek wstążeczek”, jest bardzo obszerny z prostego powodu. Wstążki relatywnie najszybciej ulegają zniszczeniu, ulegają procesom zetlenia, odbarwienia. Bardzo często do zniszczenia dochodzi z winy samego nagrodzonego posiadacza, wstążki są odpruwane od szpang, czasami wycinane wręcz barbarzyńsko ze szpangi orderowej. Czasami służyły celom krawieckim (tak, tak też się zdziwiłem) do łatania, podklejania różnych przedmiotów, portek, gaci, w okresie braków materiałowych to się zdarzało (autentyczne wydarzenia). Nie każdy obdarowany czy jego potomkowie (częściej) mieli wpojony szacunek do pamiątek rodzinnych (skąd my kolekcjonerzy to wszystko znamy..). Ale najczęściej zwykłe procesy niszczenia ,,strychowego”, ,,szufladowego”, ,,wnukowego” (iluż to dziadków daje swoje odznaczenia do zabawy wnusiowi..). W każdym razie kompletów ze wstążką jest zdecydowanie mniej niż samych orderów czy odznaczeń, stąd rynek produkowanych wstążek się rozrósł. Bywa i tak, że nie tylko sprzedający na aukcjach prywatni kolekcjonerzy-przedsiębiorcy wymieniają wstążki…Przez niektóre renomowane antykwariaty również stare wstążki są wymieniane na nowe. Jedna z platform aukcyjnych w 70% prezentuje takie ,,rewitalizowane” zestawienia. Ciekawe czy stare wstążki są wyrzucane czy tez nie. Jedna z osób sprzedających na Ebay uświadomiła mi w korespondencji, że czasami zachodzi konieczność wymiany nieprawidłowo podpiętej wstążki, pochodzącej zgoła od innego odznaczenia. Takie odznaczenia z pomylonymi wstążkami ( w trakcie porządków ten i ów ,,pradziadkowy” medal się rozpiął ze wstążki, i chcący upłynnić rodowe pamiątki prawnuk  połączył wstążki z odznaczeniami jak popadło), często goszczą na aukcjach zagranicznych i naszych krajowych. Konstatuję to ze smutkiem, zwłaszcza gdy są wystawiane przez renomowane firmy numizmatyczne. O wstążkach trzeba będzie napisać jeszcze i to w kontekście ,,po zakupowym” . rozgadałem się o wstążkach, a dyskutujemy o samych aukcjach na razie. W każdym razie opisałem kilka prostych testów juz ,,po zakupowych” jak taka wstążkę można rozpoznać

Dla chętnych link

http://orderywojenne.pl/oryginalnosc-wstazek/

Więc mamy opis, z którego wynika, że dany walor jest oryginalny, dodatkowo upewniamy się pisząc mail do sprzedającego. Brak odpowiedzi osobiście traktuję jako podejrzenie, że sprzedający nie chce udzielić informacji, czyli lepiej sobie taki zakup odpuścić, przy wątpliwościach co do oryginalności. Przy okazji warto zapoznać się z warunkami ewentualnego zwrotu przedmiotu, gdyby jednak był nieoryginalny a przy okazji wydaliśmy na niego gotówkę jak za oryginał, czyli uszczupliliśmy zawartość portfela. Otóż spotkałem się z klauzulą, stosowaną przez niektórych sprzedających, że zwrot jest możliwy o ile kupujący przedstawi opinię uznanego podmiotu eksperckiego co do nieoryginalności. O takiej ekspertyzie (vide ekspertyzy specjalistów przy chyba niefortunnym zakupie Orderu Orła Białego w 2008 roku, które to ekspertyzy były powiedzmy sobie trochę amatorskie), można pomyśleć przy zakupie walorów o znacznej wartości, nie zaś odznaczenia za 100 złotych. Tutaj skończy się co najwyżej na pogróżkach, mediacjach ze sprzedającym, negatywnej opinii etc. Ekspertów wezwiemy przy zakupie Picassa, Rembrandta, Kossaka, Chełmońskiego a nie medalu ,,Zasłużonym na Polu Chwały” w brązie.

Zawsze jednak warto uzyskać przy wątpliwościach dodatkowe opinie (często na forach tematycznych pytamy znajomych będących świetnej klasy ekspertami), albo prosimy o mailowe deklaracje sprzedających, dodatkowe zdjęcia etc. Zdjęcia to kluczowy element pierwszej oceny, jeżeli nie wchodzi w rachubę możliwości obejrzenia. Jeśli są słabe, prosimy o lepsze, albo odpuszczamy. Zwłaszcza, gdy prezentowane jest jedynie zdjęcie awersu !

Ocena na odległość – ze zdjęcia, jest tylko jednym z elementów rzetelnej oceny, bo w dobie doskonałego oprogramowania do obróbki zdjęć ze zdjęciem można zrobić cuda. Pamiętać również musimy, że ,,Im droższe odznaczenie czy order tym falsyfikat bardziej doskonały” oczywiście tylko w przypadku fałszerstw na szkodę kolekcjonera, nie zaś oficjalnych kopii. Co do kopii to firma Deagostini wydała bodajże 70 zeszytów wraz z kopiami polskich orderów, odznaczeń, odznak. Jest to pomysł z założenia dobry, niemniej znając operatywność naszych rodaków sporo osób z pewnością się nacięło, kupując ,,spatynowane” kopie po lekkiej obróbce nadającej cechy oryginalności.

Oprócz kopii kolekcjonerskich mamy również współczesne wyroby pracowni grawerskich wyrabiających wtórniki, oraz wtórniki z epoki, no i to czego najbardziej się obawiamy czyli falsyfikaty na szkodę kolekcjonerów. Co do tych ostatnich, to nasi sąsiedzi ze wchodu, bliżsi i dalsi przodują w takowych produkcjach. Nawet przepiękne japońskie odznaczenia niższych klas się nie uchroniły przed ich fałszowaniem. W XXI wieku fałszuje się wszystko i jak popadnie. Tylko te falsyfikaty są coraz doskonalsze. Na szczęście w falerystyce skala nie jest jeszcze tak ogromna jak w numizmatyce. Swego czasu wydawać by się mogło, że tanich walorów się nie fałszuje, bo to nieopłacalne. Okazało się, że dla wschodnich fałszerzy wszystko opłaca się fałszować. Temat oryginalności, fałszerstw, zapewne będzie wiodącym tematem przewijającym się w moim blogu …

Cdn…

W odpowiedzi na “Oryginał czy też może….”

Prawda i tylko prawda. Już jakiś czas temu dodawano odznaczenie jako składnik do kiszenia ogórków. Patyna zależała od długości kiszenia a smak ogórków! X-lecie międzywojenne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Share on Social Media