Kategorie
Odznaczenia Imperium Osmańskiego - Turcji

Medal Żelaznego Półksiężyca – Harp Madalyası czyli Gwiazda Gallipoli – dosyć enigmatyczny medal pierwszowojenny..

Eisener Halbmond – Żelazny Półksiężyc- pod tą niemiecką, używaną przez nich (Niemców) nazwą, znana jest nam Gwiazda Gallipoli, tureckie odznaczenie pierwszowojenne, trochę enigmatyczne, bardzo pociągające, kojarzone z kajzerowskimi Niemcami, trochę słusznie, a trochę nie…

Zerknijmy co to za gwiazda, czy warto mieć w kolekcji pierwszowojennych odznaczeń?  

Tak naprawdę to tureckie odznaczenie, a nie niemieckie, bo i takie spotkałem opinie. Chociaż faktycznie dostępne fotografie niemieckich żołnierzy z tego okresu bardzo często ukazują ten medal na ich mundurach. chyba częściej niż na tureckich.

Gdy zakupiłem pierwszą gwiazdę (ze zdjęcia powyżej) miałem mętlik w głowie. Przede wszystkim dlatego, że nie byłem pewien czy zakupiłem oryginał. Skąpe informacje na forach internetowych i generalnie w sieci nie pozwoliły na spokój aż do momentu, gdy nie nabyłem drogą kupna książki ,,War Medal”, czyli medal wojenny, bo taką nazwę ma to odznaczenie w tłumaczeniu z tureckiego Harp Madalyası. 

Po pobieżnym przestudiowaniu książki już częściowo spokojny mogłem przystąpić do dalszego kolekcjonowania. Kolekcja trochę się rozszerzyła, i w zasadzie na dzień dzisiejszy osiągnęła pewien poziom ,,wysycenia” wzorami, wersjami etc. A trochę ich jest. No ale czy warto kolekcjonować wszystkie wersje i czy jest możliwe ich zebranie?

By przejść do rzeczy jak zwykle swoim obyczajem zacznę od ,,stworzenia świata” czyli od ustanowienia odznaczenia a w zasadzie od sojuszy Imperium Osmańskiego.

Źródło Internet domena publiczna

Początkowo Imperium Osmańskie, które powstało wraz z dynastią Osmanów w XIII wieku, rozszerzało się niczym grypa hiszpanka po pierwszej wojnie czyli dynamicznie i z impetem. Osiągnęło maksymalny zasięg terytorialny rozciągnięty na całe Bałkany, północną Afrykę aż po Tunis. Później wiadomo, że część terytoriów odpadła, część się oderwała lub została oderwana przez sąsiadujące mocarstwa jak chociażby Rosję. A i nasz Jan III uszczknął Turcji wcześniejszych zdobyczy. Od bitwy pod Wiedniem, Turkom szło coraz gorzej. Najgorzej zaś po wojnie z Rosją w 1877-78. Pomimo tego na początku XX wieku, imperium cały czas jest liczącą się siła militarną. Postawienie Rosji jako wroga nadrzędnego nie było trudne, więc i udział Imperium Osmańskiego w sojuszu zwanym Trójprzymierzem był rzeczą naturalną. 

Sam początek przyłączenia się Turcji do wojny był dosyć skomplikowany i dopiero sprytna intryga niemiecka z wykorzystaniem swojej floty, która to flota prowokacyjnie po ataku na francuskie bazy marynarki wojennej, schroniła się w tureckich cieśninach. 

Okręty Goeben i Breslau na Źródło Internet domena publiczna

Potem nastąpiło kilka zwrotów akcji, a nawet specyficzna sprzedaż dwóch krążowników niemieckich (ich zdjęcie powyżej)  Turkom, które z niemiecką załogą pod tureckimi banderami zaatakowały flotę rosyjską. Po nieudanych negocjacjach i równie nieudanych próbach zachowania specyficznej neutralności, w dniu 2 listopada Turcja oficjalnie znalazła się w stanie wojny najpierw z Rosją o później resztą państw Ententy.

Sułtanowi Mehmedowi V nie pozostało nic innego jak ogłosić dżihad czyli świętą wojnę. I tak to się zaczęło. 

Święta wojna nie przyniosła spodziewanego oddźwięku wśród wyznawców Mahometa, ba nawet przeciwnie. W 1914 roku powstaje Sułtanat Egiptu, czyli formalnie niemalże oderwanie od Imperium całego Egiptu, za tym przykładem idą stopniowo i inne państwa. Ale to inny temat. 

Zaangażowanie w sojusz z państwami centralnymi owocuje wzmożoną pomocą głownie niemiecką dla budującej swoją siłę armii tureckiej. Przede wszystkim jest to wsparcie kadrowe, jak również i sprzętowe. Wsparcia głównie udzielili Niemcy, których wyżsi oficerowie byli jednocześnie wyższymi oficerami armii tureckiej. Oblicza się liczbowy udział Niemców w armii tureckiej na 12000. Austriacy w mniejszym wymiarze, ale również walczyli na tureckich frontach. Nieudolny naczelny dowódca armii tureckiej Enver Pasha, 

Enver Pasha – Źródło Internet domena publiczna

po kilku początkowych zwycięstwach nad armia rosyjską poniósł druzgocąca klęskę na froncie kaukaskim. Praktycznie oddał dowództwo nad armią generałowi niemieckiemu Limanowi von Sanders. 

Liman von Sanders Źródło Internet domena publiczna

Generał ten doskonały strateg przyczynił się do odparcia alianckiego ataku na Gallipoli, bitwy która była niejako ,,matką” naszej gwiazdy, o której tutaj dyskutujemy. Na marginesie Enver Pasha, winą za swoja klęskę na froncie kaukaskim obarczył Ormian służących w armii tureckiej. To pomówienie doprowadziło do inicjacji  jednego z największych ludobójstw w historii – rzezi Ormian. Co prawda Enver Pasha nie był bezpośrednim wykonawcą, ale jednym z inicjatorów i jego bezpośredniej roli w tej masakrze nie udało się potwierdzić oficjalnie. Zginęło według danych ormiańskich nawet 1,5 miliona Ormian, chociaz nawet w chwili obecnej rząd turecki mocno zaniża te dane.

Rzeź Ormian Źródło Internet domena publiczna

Wróćmy do działań wojennych. Państwa Ententy chcą wyeliminować Turcję z działań wojennych, przy okazji zapewniając sobie dostęp do Morza Czarnego przez cieśniny Bosfor i Dardanele. Oczywiście niejako ,,po drodze” zdobywając Stambuł. Zwycięstwo zapewniłoby Rosji dostęp do linii zaopatrzeniowych, które na skutek niemieckich działań na Bałtyku i kontrolowania cieśnin przez Turcję było bardzo utrudnione. Zwycięstwo takie oczywiście odbarczałoby Rosjan, którzy mogliby przerzucić siły na bardziej strategiczne linie frontów. Plan takiego ataku wypączkował z francuskich projektów z roku 1914. Teraz mając na uwadze konieczność szybkich działań, znalazł on szersze poparcie. Głównym autorem planu był nikt inny jak późniejszy premier Wielkiej Brytanii, a w czasie wielkiej wojny pierwszy lord admiralicji, Winston Churchill. 

Plan ataku na cieśninę Dardanele, obejmował oczywiście desant morski, z lądowaniem na półwyspie Gallipoli. Po wcześniejszym ostrzale artyleryjskim, oraz próbie przedarcia się ogromnej alianckiej floty przez tureckie cieśniny.

Bitwa o Gallipoli – Źródło Internet domena publiczna

Winston Churchill jako pierwszy Lord Admiralicji  – Źródło Internet domena publiczna

Plan zakładał szybkie rozgromienie armii tureckiej która w opinii Churchilla, nie stanowiła wielkiej siły militarnej, jak bardzo się omylił okazało się niebawem. 

Uwolniona od brzemienia nieudacznictwa Envera Pashy armia turecka pod bezpośrednim dowództwem generała von Sanders’a rozpoczęła obronę. 

Niedocenienie armii i floty tureckiej po początkowych bardziej politycznych sukcesach Ententy szybko obróciło się przeciwko niej. Zadufanie co do możliwości floty brytyjskiej i francuskiej  szybko zweryfikowało pole minowe, zniechęcając ich do przedarcia się siłami floty przez cieśniny. Pozostawał desant lądowy. I tak doszło do trwającej wiele miesięcy obrony półwyspu. Obrony dodam bardzo skutecznej, czego nie można powiedzieć o siłach ANZAC (siły utworzone z oddziałów australijskich, nowozelandzkich, które walczyły na Gallipoli z Turkami). Paradoksalnie jedynym sukcesem sił ANZAC była sprawna ewakuacja, do której doszło po decyzji o zamknięciu frontu na Gallipoli po blisko roku walk. 

 Bitwa o Gallipoli Źródło Internet domena publiczna

 Bitwa o Gallipoli Źródło Internet domena publiczna

                                                       

Przykra dla państw Ententy sytuacja pogłębiła się, gdy wbrew wcześniejszym deklaracjom Bułgaria opowiedziała się po stronie państw centralnych.  

Przejdziemy już do samego medalu. 

1 marca 1915 roku sułtan Mehmed V, ustanawia medal wojenny.

Sułtan Mehmed V – Źródło Internet domena publiczna

Oczywiście jest to medal, za wybitne czyny na polu bitwy. 

Składał się (oprócz pudełka) z trzech elementów.

– odznaki medalu – w postaci gwiazdy

– wstążki medalu

– ewentualnych okuć medalu ( za poszczególne kampanie)

Wszyscy zainteresowani tematem zapewne rozpoznają nasz medal na zdjęciach. Z pozoru sprawa prosta, ot gwiazda w rozmiarach około 55 mm, czerwona z tugrą (literą monogramu) Mehmeda V i data pod tugrą. Wszystko niejako zawarte w srebrnym półksiężycu. Ot cała filozofia…

Niekoniecznie. 

Po zapoznaniu się z ilustracjami literaturą, dochodzimy do wniosków że odmian gwiazd było bardzo dużo, o zgrozo różniący się nawet niekoniecznie  jakością wykonania ale i wielkością…  
Skąd taka mnogość odmian? jak podejść sensownie do zagadnienia by nie zwariować a przy okazji nie wejść na ,,pole minowe” kopii i falsyfikatów? 

Od razu powiem, jest to trudne, bo najpierw musimy zastanowić się co jest oryginałem a co kopią, wtórnikiem etc. 

Niestety, z przykrością doszedłem do wniosku, że ,,król jest tylko jeden” i jest tylko jeden medal, który w kryteriach ,,oryginalności” nie budzi zastrzeżeń, chociaz budzi liczne zastrzeżenia natury estetycznej..

Mówimy tutaj o oryginalnym tureckim medalu, który jest niestety mniej atrakcyjny niż jego odmiany czyli ,,jubilerskie fantazje” o niemieckiej i austriackiej proweniencji.  

Poniżej zaprezentujmy turecki oryginał. Zdjęcia pochodzą z mojej kolekcji dobudowanej nie tak dawno…

jak widzimy do atrakcyjnych pod względem estetyki nie należą te prawdziwie tureckie produkty nadawane za dzielność czy też bohaterstwo..

Jaki awers taki i rewers. Przyznam, że konfiguracje agrafek w tureckiej wersji są załamujące…Krzywe, w pionie i poziomie. Często uszkodzone…

Aż się można zadziwić, nad tą ,,surowością” oryginałów, chyba w pewnym sensie chodziło o wydźwięk prostego odznaczenia do jakiego nasz gwiaździsty bohater był przyrównywany (a wręcz był jego odpowiednikiem) czyli niemieckiego Krzyża Żelaznego II klasy. No ale gdzież mu do prostoty i swoistej złowrogiej szlachetności niemieckiego odpowiednika !

Sam dokument nadania wygląda raczej  mało zrozumiale dla przeciętnego ,,zbieracza Kazia”. 

Źródło Internet domena publiczna

I w zasadzie można podstawić jakikolwiek dokument mówiąc, że to dokument nadania i zapewne niewiele osób się zorientuje, że nim nie jest. 

Poniżej równie ,,atrakcyjny” wygląd pudełeczka w którym był wręczany turecki oryginał..

Źródło Internet domena publiczna

Wymienione natomiast okucia (klamry) są bardzo ciekawym dodatkiem do medalu. Wymagają one obecności wstążki, na której były mocowane. O samej wstążce zaraz powiemy.

Tutaj klamry, wyglądające tak. Rożne kampanie i bitwy mają swoje okucia. Wymienia się ich w sumie sześć. Nie będę ich opisywał, bo są one nader rzadko spotykane w oryginale. Niebotycznie windują ceny medalu. O tym trzeba pamiętać. 

Źródło Internet domena publiczna

Z czego to wynika? Otóż do medalu jak już wspomnieliśmy przynależna jest wstążka o regulaminowych wymiarach szerokości 20 mm z białymi pasami o szerokości 5 mm, oddalonymi o 2,5 mm od krawędzi. Tutaj jest trochę nieporozumień z ta szerokością wstążki, bo przepisy przepisami, a życie życiem. Poniżej dwie wstążki obie uchodzą za oryginalne, ta z prawej strony jest wstążką turecką (przynajmniej według regulaminowych wymiarów) a z prawej to wstążka produkowana w Niemczech jako dodatek do jubilerskich wtórników. Ta z prawej jest o ponad centymetr szersza, pasy proporcjonalnie również. I którą uznać za oryginalną, skoro wstążki tureckie są rzadko spotykane?

Ze takimi wstążkami jak te powyżej medale były nadawane, ale raczej na wstążkach ich nie noszono, bo było to raczej mało wygodne. 

Przyjęło się noszenie samej gwiazdy medalu na prawej piersi. Niemcy często nosili ją w miejscu noszenia Krzyża Żelaznego I klasy, czyli na lewej piersi, ot taki grymas, by wyróżnić się spośród innych kamratów. 

A tak naprawdę na co dzień noszono jedynie wstążkę medalu, przeciągniętą przez dziurkę od guzika, analogicznie do (a czasami obok) wstążki do EK klasy II…Tutaj raczej noszono szersze wstążki te ok 30 mm. 

Medal oczywiście nie był wręczany jedynie Turkom, ale również i żołnierzom armii sojuszniczych czyli Niemcom i Austriakom.

Źródło Internet domena publiczna

Źródło Internet domena publiczna

Źródło Internet domena publiczna

Źródło Internet domena publiczna

Źródło Internet domena publiczna

Powyżej zaciągnięte z sieci zdjęcia sposobu noszenia medalu, jak widzimy najczęściej regulaminowo ale i czasami nieregulaminowo na lewej piersi. 

Niech nie zmylą nikogo czysto ,,tureckie” czapki dołożone do mundurów niemieckich, tak się noszono, przy okazji spora ilość niemieckich żołnierzy nosiła regularne mundury tureckie. Ale i regularne niemieckie. Nie znalazłem żadnego fajnego zdjęcia żołnierza armii Austro-Wegierskiej z przypiętą gwiazdą, ale oni również je otrzymywali. Z tym że kontyngent austriacki był wielokrotnie mniejszy, to i tych wyróżnień było niewiele. Dla nas Polaków ciekawym może być fakt, iż dowódcą kontyngentu austriackiego w Turcji był nasz rodak generał Józef Pomiankowski, oczywiście wtedy w służbie Franciszka Józefa I/Karola I.

Późniejszy generał tutaj jako pułkownik CK Armii Józef Pomianowski -Źródło Internet domena publiczna

 Drugą  ciekawostką jest widok naszego medalu na mundurze polskiego oficera lotnictwa….Ba nawet mam wrażenie że na wstążce przeplecionej przez dziurkę guzika znajduje się klamra (okucie) konkretnej bitwy a że walczył właśnie o Gallipoli.. Gwiazda regulaminowo na prawej piersi

To szanowni Państwo nasz lotnik, wtedy służący pod sztandarami Imperium Osmańskiego późniejszy generał i przed II wojną światową dowódca polskiego lotnictwa – Ludomił Antoni Rayski. Bardzo barwna postać, syn powstańca styczniowego, który wyemigrował do Turcji po jego upadku. 

Późniejszy generał Ludomił Rayski z Gwiazdą Gallipolidomena publiczna

Bardzo ciekawa postać zasługująca na więcej niż te kilka zdań. Ale takie mam zasady, zasygnalizowałem jedynie, to co można wyszperać w sieci i doczytać. 

No i przebrnęliśmy przez odbiorców medalu, wcześniej zapoznaliśmy się z oryginałem, czyli iście prawdziwie turecką wersja odznaczenia. Ale co z pięknymi egzemplarzami które są dostępne na rynku kolekcjonerskim? Czy to oryginały czy kopie, a może wtórniki? Jak do nich podejść? Temat jest bardzo obszerny, ale spróbuje w miarę zwięźle to przedstawić. Będzie to również i moje stanowisko w sprawie tego medalu, oczywiście jest ono elastyczne i gdy ktoś przedstawi argumenty przeciw, to jestem gotowy na jego zmianę 🙂


Mamy więc mało atrakcyjny medal w wersji produkowanej w Turcji. Przypomina on jakością trochę radzieckie odznaki z okazji święta pierwszomajowego. Nie można tego powiedzieć o produktach ekskluzywnych zwanych ,,jubilerskimi”.
Jak to się zaczęło? 
Bardzo prosto, w każdym tkwi jakieś poczucie estetyki, więc nagradzani żołnierze (a chyba częściej oficerowie) armii niemieckiej i austriackiej ( a zapewne i tureckiej) zamawiali sobie ekskluzywne i bardziej estetyczne wykonane odznaki. Z czasem zapewne niektóre firmy rozpoczęły już coś co można nazwać produkcją, ponieważ odznaki tych firm do dnia dzisiejszego są często spotykane. 
Trudno orzec, czy aby niektóre firmy nie działały na terytorium Turcji w okresie wojny i nie przejęły produkcji niemalże w sposób oficjalny. Być może rząd turecki poprosił o produkcję medali swoich sojuszników, bądź zamawiał u sojuszników partie medali do dekorowania bardziej wymagających żołnierzy niemieckich i austriackich?
Jak rozpoznać te medale – można by je określić jako ,,jubilerskie wtórniki”? 
Medal w oryginale to gwiazda malowana nieprzejrzystą farbą czerwoną (jak na zdjęciach powyżej), zapinana na zwykłą ,,agrafę”. Medale produkowane w Niemczech czy Austrii maja przejrzystą emalię nakładaną na gwiazdę, często powierzchnia gwiazdy jest reliefowana, co nadaje dodatkowego ,,charakteru” i wygląda estetycznie. 
Produkcje jubilerskie cechuje również staranne wykonanie i najczęściej solidne zapięcie. Często to zapięcie na egzemplarzach produkowanych w Niemczech przypomina do złudzenia sposób mocowania Krzyża Żelaznego I klasy. Zdjęcie poniżej

 Niemiecki typ mocowania gwiazdy

         

Gwiazdy te często nie trzymają ,,wymiaru” zdarzają się zamówienia określane jako  Prinzengröße, czyli mniejsze ( około 40 mm) jak i Übergröße ( większe nawet dochodzące do 65 mm), na zdjęciach poniżej.
Tutaj chwilkę warto się zastanowić dla kogo większe, dla kogo mniejsze gwiazdy? Chyba było to celowe zamierzenie, jakoby większe gwiazdy nieoficjalnie przysługiwały wyższym rangą oficerom, mniejsze zaś były traktowane jako ,,lżejsze” do mundurów letnich. Podobno oficerowie austriaccy lubowali się w dużych gwiazdach. Inne plotki mówią, o tym, że duże gwiazdy zamawiali sobie wyżsi oficerowie tureccy, by na swój sposób wyróżnić się spośród zwykłych żołnierzy, ilu kolekcjonerów tyle teorii. Każda dobra 🙂 W każdym razie jest trochę tych anomalii wymiarowych. Oczywiście poza miniaturami, tutaj to istotnie hulaj dusza, były miniatury na wstążeczkach noszone jak klasyczne wstążkowe medale, były miniatury na szpilkach, były miniatury dodawane do baretek

Prinzengröße 40 mm- widać ubytek emalii na górnym ramieniu  uzupełniony 

Übergröße 65 mm

Źródło – Internet domena publiczna

Źródło – Internet domena publiczna


Samo założenie wersji jubilerskich oraz przeróżnych  miniaturek, jest identyczne jak w tureckim oryginale, czyli mamy półksiężyc barkiem do dołu opasujący tugrę sułtana wraz z datą według kalendarza muzułmańskiego 1333 czyli według naszego odpowiadający dacie 1915. Ramiona gwiazdy maja kuleczki. tugra sam mogła być srebrzona, złocona. Sam medal w wersjach jubilerskich często jest wykonywany w srebrze, ze stosowna puncą. 
Rewers w wersjach jubilerskich posiada ślady mocowania elementów, ponieważ te wersje nie są jednoczęściowe, tylko wieloczęściowe i poszczególne elementy są mocowane oddzielnie.

Typy mocowań jubilerskich, oraz szpila typowa dla niemieckiej produkcji jubilerskiej 

Na rewersie bardzo często spotyka się punce producenta, oczywiście nie na tureckich oryginałach. Odmian punc jest wiele, podobnie jak typów mocowań. Trzeba się dobrze napocić, by to ogarnąć. Najbardziej popularnym producentem jubilerskim była firma BB&Co. Ale nikt dokładnie nie wie, gdzie znajdowała się jej siedziba, czy w Niemczech czy Turcji. 


Wymieniać wszystkich firm nie ma sensu, chociaz warto napomknąć o najbardziej znamienitych takich jak Godet z Berlina, Bruder Schneider z Wiednia, Friedrich Sedlatzek z Berlina i wielu innych. Jakość ich wyrobów jest bezdyskusyjna, podobnie jak estetyka pudełek w których były one umieszczane. Wyroby dobrych firm są bardzo często znakowane puncami, chociaż zdarzają się i bez punc, pomimo wykonania w dobrych firmach. 

Gwiazda w pudełku firmy Godet – Berlin Źródło Internet domena publiczna

Jak widzimy najwyższy poziom jubilerski, taką gwiazdę z pewnością było przyjemnie nosić, dużo przyjemniej niż turecki odpowiednik. 
No i co jeszcze mamy. Firmy jubilerskie wprowadzały swoje innowacje, wypuszczając gwiazdy o całkowicie odmiennym wyglądzie, wzorowane na oryginale rzecz jasna…. Przodują w tym Austriacy

Gwiazda firmy Bruder Schneider z Wiednia Źródło Internet domena publiczna

Gwiazda firmy Bruder Schneider z Wiednia Źródło Internet domena publiczna


no i teraz kwestia najtrudniejsza. Podróbki i kopie..

Podzielmy medale ze względu na produkcję raz jeszcze 
– oryginały produkcji tureckiej ,,siermiężne”wojenne
– oryginały będące niejako wtórnikami, produkowane w Niemczech i Austrii, zapewne produkcje wojenne ale i powojenne (tutaj kwestia, czy wręczano w Turcji oryginały siermiężne czy sprowadzano wersje bardziej estetyczne z Niemiec i wręczano, czy może jednak była to kwestia wręczania oryginałów tureckich i zakupu wersji jubilerskich z własnej kieszeni.. W tej kwestii nagrodzony zakupujący wersję jubilerską był niejako posiadaczem dwóch medali, bo przecież nie oddawał oryginału..)
– wtórniki produkowane jak wyżej w niewiadomym czasie, zapewne w okresie powojennym (w 1923 roku medal został zlikwidowany w związku z powstaniem Republiki Tureckiej).

Produkcje na zamówienie chyba wyłącznie w charakterze wtórników:
– oficjalne kopie kolekcjonerskie
– podróbki naśladujące oryginały produkowane na szkodę kolekcjonerów

Czyli medal tutaj omawiany pozostaje ciągle jak w tytule dosyć enigmatyczny. Należy zwrócić uwagę, że produkcje jubilerskie, na prywatne zamówienia nie dotyczyły wyłącznie tego medalu, bo identyczna sytuację mamy w przypadku wielu odznaczeń w tym naszych ( Virtuti Militari) czy przykładowo niemieckiego EK I Klasy produkowanego w wersjach na prywatne zamówienia (z niemagnetycznym środkiem). I są to w pełni uznane odznaczenia. Nikt nie polemizuje z oryginalnością wtórników Panasiuka, Krupskiego, Matulewicza, Grabskiego etc.  I tak podejdźmy i do tego zagadnienia. 
Najwięcej problemów sprawiają doskonałej jakości podróbki z warsztatów jubilerskich współcześnie wykonujących je dla kolekcjonerów. Czy świadomie na szkodę, trudno orzec, ale są przesłanki że tak celowo i na szkodę. Na jednym z forów internetowych czytałem dyskusję na temat jednego zakupionego przez kogoś medalu wojennego, kilka stron dysput połowa obstawała za oryginałem druga połowa przeciwnie…Pod koniec dyskusji zagorzali przeciwnicy że to oryginał zmieniali front, tak samo jak ich oponenci. I tak jest z tym medalem dosyć często. 
Podsumowaniem tej dyskusji na forum była opinia eksperta, że wygląda dobrze i jak się podoba to trzeba brać i nie marudzić i to chyba dobra rada. 
Oczywiście ewidentne podróbki czy kopie są łatwe do wychwycenia, czasami wystarczy przeczytać opis aukcji, bo sam sprzedający wystawia je jako ,,nowe”, nie znającym języka i kupującym na aukcjach zagranicznych może być ciężko w tej materii. O dziwo dobre kopie, praktycznie nie różnią się od jubilerskich odpowiedników sprzed 100 lat. 
Kopia jaka jest każdy może sobie popatrzeć wchodząc na Ebay. Błyszczące, bez punc, bez śladów po jubilerskim mocowaniu na rewersie, brzydko nałożona emalia, ot Made in China/Ukraina…Są i podróbki wersji z puncami, ale punce są niewyraźne, czasami fantazyjne. Jak zwykle obowiązuje zasada, masz wątpliwości to nie kupuj, chyba że masz dużo pieniędzy i stać Cię na ryzyko utraty paru setek złotych.
Kompromisem jest zebranie kolekcji różnych odmian, w tym oryginalnej tureckiej i jubilerskich odpowiedników i tak do tego podszedłem. W zasadzie chyba poprzestanę już na zaku0ach, chyba, że się trafi jakas perełka z pracowni Brudera czy Godeta, a będę przy kasie..;-) wtedy kolekcję tego medalu uznam za zamkniętą. 
No i pozostała kwestia cen. Ceny są rożne, na zakup poniżej 400 PLN bym specjalnie nie liczył. Co prawda ja zakupiłem mocno ,,zjedzoną” gwiazdę za bardzo niewielkie pieniądze, ale w lepszym stanie jej cena przekroczyłaby 400 PLN. Wersja jubilerska w dużym wymiarze, czasami osiąga ceny i 600 euro.., małe około 200 euro, ja tyle nie zapłaciłem na szczęście, chociaż tanie nie były. 
Na oryginalną turecką trzeba wydać kilka złotych – pomiędzy 500-1000 PLN, na ładne wersje jubilerskie około 200-300 euro, rarytasy z pracowni austriackich z biała emalią są przynajmniej dwukrotnie droższe !
Galimatias w głowie pozostaje i żadna literatura tego nie jest w stanie rozwiać niestety, nawet autor książki, która zakupiłem i nawet dostałem autograf, na pytania o moje gwiazdy odpowiedział, wyglądają dobrze, ale w tej materii nie ma prawdziwych specjalistów, tym uderzył w sedno problemu. 
I tak turecki medal wojenny namieszał w głowach kolekcjonerów bardziej niż jakikolwiek w moim odczuciu, bo wszelakie książki niczego nie wyjaśniają, medale oryginalne z pozoru okazują się kopiami, wyglądające jak kopie oryginałami, cudaczne innowacyjne odmiany nie wiadomo kiedy produkowane osiągają szczyty cenowe przebijając wielokrotnie oryginały. Oryginały tureckie wyglądają jak odznaki z okresu socrealizmu i pomimo oryginalności są niżej cenione niż wtórniki…
Ot taka medalowa bizantyjska awantura, co ma nawet przełożenie na lokalizację półwyspu Gallipoli na terenie dawnego Cesarstwa Bizantyjskiego, to tak na marginesie.
A medal, chyba był cenionym atutem męstwa tureckich i niemieckich żołnierzy, dumnie go noszących, którzy pogonili na Gallipoli kota brytyjskim siłom ekspedycyjnym i przytarli nosa przyszłemu premierowi Churchillowi. Churchillowi, który chyba tego upokorzenia nigdy nie zapomniał. Okrzyknięty przez swoich rodaków ,,rzeźnikiem dardanelskim” w Niemczech znalazł więcej wyrozumiałości, obdarzono go bardzo znanym epitetem ,,osła dardanelskiego”, które zakorzeniło się na dobre w języku potocznym, teraz wiemy dlaczego 🙂

Źródło Internet domena publiczna

                                                                       
No i czas na kawę !
do usłyszenia 🙂

2 odpowiedzi na “Medal Żelaznego Półksiężyca – Harp Madalyası czyli Gwiazda Gallipoli – dosyć enigmatyczny medal pierwszowojenny..”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Share on Social Media