Kategorie
Odznaczenia Belgii

Wytrwali na skrawku ziemi, medal i krzyż upamiętniający bitwę nad Izerą


Rozpoczynamy cykl pogaduszek (oczywiście nie będą one ciągłym tematem wiodącym) o odznaczeniach i orderach belgijskich. Rozpocznę zmodyfikowanym wpisem o medalu i krzyżu Izery, tak ich sie potocznie nazywa. Kolejno weźmiemy sie i a inne. Odznaczania belgijskie nie są zbyt popularne wśród polskich kolekcjonerów. A są one stosunkowo tanie i łatwo dostępne. Może Was zachęcę do ich kolekcjonowania?

Zaczynamy? … 🙂

Nawiązując do tytułu pogawędki to w zasadzie to nie tylko medal bo i krzyż, i rzeczywiście chodzi o skrawek ziemi i jego bohaterską obronę.

Bo jakże jak nie bohaterską obroną, nazwać niemalże czteroletnią obronę skrawka ziemi będącego nie tylko spłachetkiem wielkości przeciętnej powierzchni jakiegoś powiatu w Polsce? Powiatu wielkości chociażby powiatu lubelskiego, ale skrawka będącego symbolem wytrwałości dzielnych Belgów w obliczu wielkiej machiny zniszczenia toczącej się po jej równinach w czasie Wielkiej Wojny…

Popatrzmy na to zmaganie spoglądając na medal upamiętniający tą bitwę, początek tej epopei. Potem amatorsko, chociaż z wrodzonym entuzjazmem, zdając sobie sprawę, że mogłem popełnić jakieś drobne błędy historyczne,  przestawię swoje wypociny na temat tego starcia militarnego. Temat zapewne znany specjalistom ale pozostałych jest bardziej enigmatyczny.

O samej bitwie można powiedzieć , że rozegrała się w październiku 1914 roku. Od niemieckiej inwazji na neutralny kraj jakim była Belgia upłynęło zaledwie dwa i pół miesiąca. Nieprzygotowana do wojny armia belgijska ustępowała, ale dzielnie się broniła. 
Atak na Belgię był realizacją planu Schliffena, który Niemcy wykorzystali z dużą precyzją i który zapewnił w początkowym okresie bardzo szybki pochód ich armii na zachód. Pokrótce, chodziło o skoncentrowanie wszystkich sił militarnych na jednym froncie i uderzenie na Francję manewrem oskrzydlającym, tak by wyjść na jej tyły, oraz by osiągnąć Morze Północne i odciąć Francje od portów morskich, wzdłuż wybrzeży przemieścić siły obchodząc Paryż i atakując od tyłu zniszczyć armię francuską.

Plan Schliffena – domena publiczna

A na drodze do Morza Północnego i jego portów była Belgia. Sam atak poprzedzono oczywiście ultimatum, w którym domagano się zgody na przemarsz wojsk niemieckich przez belgijskie terytorium. Zgody oczywiście nie udzielono, więc armia niemiecka uderzyła na Belgię 4 sierpnia 1914. Po szybkim pochodzie armii niemieckiej bohaterska ale wyeksploatowana armia belgijska tygodniami dawała odpór wrogowi niestety cofając się. Wróg bardzo ostro ,,parł do morza” , az na jego drodze znalazła się  rzeka Yser (Izera)….
Resztki belgijskich oddziałów umocniły się na linii tej rzeki (oraz  kanału Iperlee). Wspomagane przez francuski korpus ekspedycyjny oraz brytyjskie siły morskie, które wspierały Belgów od strony morza ostrzałem artyleryjskim, belgijskie oddziały zatrzymały Niemców. Pomocne okazało się otworzenie zapór rzeki Izery i zatopienie pól przed liniami belgijskimi. Sam przebieg bitwy nad Izerą był bardzo zażarty, zdjęcia z tego okresu ukazują zniszczenia o tym świadczące..


Bitwa nad Yser domena publiczna

Front nad Yser domena publiczna


Linia frontu nad Yser -domena publiczna


Rozegrana w dniach 16-31 października 1914 bitwa, wytworzyła  front, który utrzymał się w miarę stabilnie do 1918 roku, pomimo, że w najbliższej okolicy rozegrały się w okresie Wielkiej Wojny znamienne bitwy jak chociażby cztery bitwy pod Ypres, z których wszystkie przeszły do historii krwawych zmagań..

Król Belgów Albert I zwycięski wódz – domena publiczna

Król Albert, w przeciwieństwie do ewakuowanego rządu belgijskiego pozostał z  żołnierzami, skrawek Belgii uratowano przed okupacją i to było chyba największym sukcesem tej bitwy, chociaż generalnie chodziło o efekt propagandowy, hasła opiewały króla jako bohatera ,,..król – bohaterem, Belgia nie podbita do końca…”, krzyczała prasa z tego okresu…
Jakże nam brakowało takich bodźców chociażby w 1939.. 
Po czterech latach, które upłynęły od początku bitwy w dniu 18 października 1918, dumny i dzielny król Albert I, który osobiście dowodził belgijską armią (chociaż jej nie eksploatował nadmiernie odmawiając udziału w ofensywach nad Sommą i pod Verdun, czym zapewne uratował szczupłe jej siły), ustanowił medal Izery (Médaille de l’Yser).
Medal dla walczących nad Yser Belgów oraz sojuszników.
Medal jest niezmiernie ,,kolorowy” o bogatym rysunku zarówno na awersie jak i rewersie. 
Awers przedstawia mężczyznę bez przyodziewku trzymającego lancę wyznaczającą zatrzymanie natarcia niemieckiego, datę bitwy, rewers zaś broczącego po zadanej ranie lwa leżącego nad brzegiem Izery. Górny medalion emaliowany piękną zielenią ,,butelkową”, na awersie zawiera nazwę YSER, na rewersie królewska koronę i monogram króla Alberta.
Wstęga koloru żałoby narodowej i przelanej krwi ulega pewnym modyfikacjom w odniesieniu do drugiego odznaczenia ustanowionego w 1934 roku przez Leopolda III, (który objął belgijski tron po tragicznej śmierci Alberta na górskiej wspinaczce). To drugie odznaczenie to Krzyża Yser, nie różniący sieod medalu wieloma szczegółami rysunku a jedynie formą medal wpisany jest w krzyż. Krzyż ten miał zgodnie z jakimiś wydumanymi założeniami Leopolda III, zastąpić medal. Starym wiarusom nie podobała się konieczność wymiany medalu na krzyż i najczęściej z niego rezygnowali (jako, ze nie wolno było nosić obu odznaczeń obok siebie). Krzyży w związku  z tym wydano znacznie mniej co przekłada się na język kolekcjonerskich finansów i krzyż jest 4-5 krotnie droższy niż medal. 

Zdjęcie – Internet – domena publiczna

Zdjęcie – Internet – domena publiczna

Ale co z tymi barwami, bowiem najczęściej spotykanymi wstążkami zarówno w medalu jak i krzyżu są wstążki w barwach czarno-czerwonych. Ale czasami spotykamy i medale i krzyże w barwach czarno- żółtych, jak na zdjęciu powyżej ( trochę zbliżonych do barw austro-węgierskich, chociaz nie mają z CK monarchią wiele wspólnego). 

Otóż Flamandowie, czyli niderlandzkojęzyczni Belgowie wprowadzili podkreślając swoja ,,niezależność” do medali i krzyży swoją barwę narodową, którą jest właśnie kolor żółty bądź oliwkowo żółty.

Wprowadzenie  koloru  było takim specyficznym ,,nacjonalizmem” w odniesieniu do Walonów czyli francuskojęzycznych Belgów, którzy znowuż wybierali barwy i symbolikę ogólnonarodową.

Stąd w obiegu mogą funkcjonować zarówno medale jak i krzyże z dwoma typami wstążek. Te flamandzkie są rzadsze i cenniejsze. Bohaterski król Albert I do munduru przypinał sobie wersję oficjalną z czerwono-czarna wstążką, więc tego się trzymajmy jako podstawowego wzoru ! No i zaoszczędzimy parę złotych, chyba, ze ktoś z uporem będzie kolekcjonował wszelkie odmiany tego odznaczenia 🙂

Kurtka mundurowa Alberta I z medalem Yser – domena publiczna

Rynek antykwaryczny jest stosunkowo dobrze nasycony medalami Yser i nie ma  specjalnych kłopotów z zakupem medalu za cenę około 100 złotych. Zakup krzyża, to wydatek rzędu 350-450 złotych, znacznie bardziej obciążający kieszeń. Kopii i podróbek medali chyba się nie spotyka, czego nie można powiedzieć o krzyżu, którego ,,reprodukcje” są bardzo nieudane, zwłaszcza jeśli chodzi o zieloną emalię małego medalionu, ale także głębokość odlewu. Tutaj uwaga, na temat dziwnych właściwości zielonej emalii. Otóż zdarzają się, jej dziwne upłynnienia, w wyniku czego spływa na powierzchnie medalu. Dziwnie to wygląda. Nie jest to prawdopodobnie wynik oszustwa czy tez fałszerstwa, jedyne jakości wykonania. Część medali i krzyży posiada taka wadę. Chyba zielona emalia nie jest emalią, a juz emalią piecową zdecydowanie nie, tylko zwykła farbą niskiej jakości. Próby bardziej agresywnego czyszczenia mogą wywołać taki nieciekawy stan medalu.

Pomimo, że wstążki najczęściej są oryginalne, to sporo medali ma współcześnie produkowane zamienniki wstążek, niby nie przeszkadza, ale mnie osobiście się mniej podoba. 

Podsumowując lubię belgijskie odznaczenia, (którym chyba poświęcę jeszcze niejeden wątek, zwłaszcza, że jak sie okazało, posiadam ich całkiem sporo..:-) Kompulsywne zakupy tanich odznaczeń ,,dla poprawy nastroju” w sytuacji gdy nie było mnie stać na droższe, zaowocowały całkiem pokaźnym zbiorkiem 😉 W przyszłości pogadamy i o nich, bo jest o czym 🙂

Mała bitwa zdecydowała o losach nieugiętej Belgii, która jako państwowość przetrwała czas wojny – chociaż na małym skrawku ziemi. Z króla zrobiło bohatera narodowego, walczącego z Niemcami. Ciekawostka jest fakt, iż król Belgów wywodził  się z dynastii Koburgów bocznej odnogi Wettynów, czyli na wskroś niemieckiej dynastii. Król, który wielkiemu cesarzowi Wilhelmowi II stawiającemu ultimatum z żądaniami zezwolenia na przemarsz armii niemieckiej, potrafił odpowiedzieć odważnie. Wilhelm II bowiem argumentował Albertowi, że jest przedstawicielem niemieckiej dynastii Koburgów, na co Albert odpowiedział…,, Prócz tego, ze jestem Koburgiem, to również Orleańskim a przede wszystkim Belgijskim, …. ,,rządzę Narodem a nie drogą…” i to wszyscy przywódcy, koronowani czy wybrani w wyborach demokratycznych powinni wziąć sobie do serca, bo rządzi się Narodem i tylko takich Naród jest w stanie pokochać ….:-)

2 odpowiedzi na “Wytrwali na skrawku ziemi, medal i krzyż upamiętniający bitwę nad Izerą”

Małe państwo a jaka mnogość medali wojennych zarówno l jak i ll WŚ. Same krzyże wojenne mają trzy wersję koron. Poza tym zaprojektowane ze smakiem i grawersko bez zarzutu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Share on Social Media