Kategorie
Ogólnie

Handel pamiątkami…

Refleksyjnie wklejam tekst, mocno juz nieaktualny, jeśli chodzi o aukcję, ale ale pozostałe przesłania będą zawsze aktualne…

Przewrotnie to ująłem, bo bynajmniej nie chodzi mi tutaj o poradnik jak sprzedawać pamiątki. 

Zainspirował mnie komentarz do fenomenalnej aukcji, która się szykuje na październik 2020, organizowanej przez Gabinet Numizmatyczny Damiana Marciniaka. Gabinet renomowany, sam jestem pod wrażeniem. Ale do rzeczy, załączę link do YouTube – by zilustrować problem, bynajmniej nie Pana Damiana, bo nie o niego chodzi. GNDM to firma, firma sprzedaje to co ludzie przyniosą i chcą sprzedać. Pytanie dlaczego sprzedają coś co powinno byc rodzinna relikwią….

https://www.youtube.com/watch?v=qRsdZvN5ubk

Pan Damian ze swadą opowiada o sprzedawanych orderach Virtuti Militari, opowiada ciekawie, emocje z pewnością będą ogromne bo okazy takiej klasy osiągną z pewnością niesamowite pułapy….

A pod filmem, który polecam obejrzeć jak i inne produkcji GNDM, komentarze w tym jeden, zasadniczy, który skłonił mnie do tego wpisu, 

..,,Ktoś sprzedaje Virtuti Militari po swoim przodku z Powstania Listopadowego..Takie teraz mamy czasy, wartości duchowe przechodzą teraz do lamusa, widać to dobrze szczególnie u młodego pokolenia.”

To mnie poruszyło, skłoniło do refleksji. Co prawda nie mam  pamiątek tej klasy, (chociaż nie mogę się wstydzić historii swojej rodziny, która zgłębiłem wstecz do początku XVIII wieku) , ale kilka drobiazgów rodzinnych mam nie tak szacownych i wiekowych ale mam. 

To głownie dokumenty, zdjęcia, odznaczenia. Nie oddałbym ich za żadne skarby, może i wartość materialną maja niewielką, ale mają. Ale co wtedy gdy mój prawnuk roześmieje się patrząc na zdjęcia swojego pra,pra, pradziadka i skromny bączek z czapki CK żołnierza labo na srebrny medal za dzielność i pomyśli, czy sprzedając wystarczy mu na jakąś elektroniczną debilna gierkę, albo nowy smartfon? 

Mój Pradziadek Paweł (drugi od lewej w dolnym rzędzie) w niewoli rosyjskiej- Astrachań na zdjęciu rodzinne relikwie…

Pradziadek Paweł Komsa – 90 IR KuK

Albo sprzeda mój skromny Brązowy Krzyż Zasługi nadany mi już za III RP, z którego jestem bardzo dumny…? Chyba cała nadzieja w moich dzieciach, którym tłukę do głów co to są pamiątki rodzinne i jakoś to mi wychodzi, gdy one swoim dzieciom przekażą to co ja im, będzie dobrze. 

Oczywiście nie neguję, że istnieją sytuacje życiowe, które zmuszają do sprzedaży wszystkiego co cenne, ale nie wierzę, że te wspaniałe 6 pozycji z filmu pochodziło od jednego człowieka, którego rodzina znalazła się w wielkiej potrzebie. To zespół fantastycznych okazów, który pochodzi od kilku osób, które zapewne je odziedziczyły. I zapragnęły nie tyle szczycić się historią swojego rodu co wolały mieć frajdę z przejażdżki nowym samochodem.. 

Może i któryś ze sprzedających istotnie znalazł się w sytuacji konieczności ratowania życia i zdrowia, to wartości nadrzędne, z pewnością żaden przodek by za to nie potępił, ale wrodzony sceptycyzm raczej skłania mnie do refleksji, ze nie chodziło o zdrowie i życie…

No ale w tym przypadku…

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,11883490,Znow_handluja_odznaczeniami_za_Afganistan___Mozna.html

to już z pewnością chodzi o kompensowanie sobie niskiego żołdu, bardzo bulwersująca historia, wszystko jest na sprzedaż w tych paskudnych czasach, nawet własna duma i honor..

O tempora o mores…Ileż takich pamiątek ląduje na Allegro, ileż to wspaniałych telefonów komórkowych zakupionych za pieniądze ze sprzedaży Virtuti Militari czy Krzyży Walecznych cieszy wnuki bohaterów narodowych, walczących o to byśmy mogli mówić po polsku….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Share on Social Media