Kategorie
Odznaczenia Japonii Odznaczenia Mandżurii Odznaczenia Rosji

Falerystyczne pamiątki konfliktu Nomonhan….


No i mamy nowy rok 2022, cały czas tkwimy z wpisami w falerystyce Imperialnej Japonii. Pozwoliłem sobie popełnić taki  oto wpis poświęcony drobnemu w zasadzie konfliktowi, który okazał sia konfliktem decydującym o losach całej drugiej wojny. I wcale nie ma w tym określeniu o wpływie na losy drugiej wojny przesady. No i wpis poświęcamy nie tylko konfliktowi, bo powiemy o pamiątkach falerystycznych tego konfliktu.

Wróćmy więc do 1939 roku i podejmijmy ponownie temat Cesarskiej Japonii i podyskutujmy krótko co to za incydent, co to za wojna, co to za medale i dlaczego takie drogie 😉

W literaturze funkcjonuje czasami określenie ,,Incydent Mandżurski-Nomonhan” lub bez dodatku tego ,,mandżurskiego”. To trochę mylące ze względu na fakt, iż ,,mandżurski” w zasadzie jest jeden – będziemy i o nim pisać w aspekcie wirusów, broni biologicznej i innych okropieństw jakie wpadały do głowy niektórym japońskim naukowcom. 

A my jesteśmy przy konflikcie, rozpętanym w zasadzie nie przez Japończyków, ale Mongołów. 

W 1924 roku powstaje Mongolska Republika Ludowa, z pozoru niezależne państwo, a w rzeczywistości jęczące pod butem kremlowskich władz. Sowiecie z dużym zaangażowaniem militarnym wsparli ruchy komunistyczne, pomagając w rozbiciu armii słynnego barona Ungerna oraz wojsk chińskich. no ale nowa Mongolia, nawet pod szyldem ,,republikańskim” i przy wsparciu Moskwy, była była potęgą.

Dawna świetność z okresu Czyngiz -chana była juz tylko historią. 

Mongolia w okresie największego rozkwitu terytorialnego
pomarańczowa linia graniczna i zasięg etniczny ludzi porozumiewających się w języku  mongolskim w XX wieku, na czerwono- źródło Wikipedia – domena publiczna

A kiedyś…..

Jak to wyglądało kiedyś na mapie z tamtego okresu 🙂 mapa propagandowa – źródło Internet
I rzut okiem na sytuację polityczną w tym regionie Azji na początku XX wieku- źródło Internet

Kremlowskie władze z powodzeniem pokierowały ,,właściwym” kierunkiem rozwoju młodej republiki, a czystki przeprowadzone przez Stalina w Związku Radzieckim były zbliżone do tych mongolskich, inicjatorem był ten sam ,,dobroduszny ojciec narodów”, wiemy o kogo chodzi. Historia Mongolii jest bardzo ciekawa, ale skręciliśmy się za bardzo w poboczny temat. A tymczasem w roku 1939….

Jest rok 1939, 11 maja, mongolski oddział pułku kawalerii zapędza się w kierunku rzeki Chałchyn Goł (w zasadzie prawidłowo Chalchyn gol). Rzeka ta rozgranicza Republikę Mongolii od Mandżukuo – państwa równie ,,niezależnego” jak Mongolia, tyle ze podporządkowanego Japonii. W Mandżukuo stacjonuje nikt inny jak Armia Kwantuńska, japońska maszyna podboju Azji.

Armia Kwantuńska – domena publiczna


Wracamy do oddziału mongolskiej kawalerii. Chociaż przeprawa przez rzekę nie była zaplanowana ( takie są opinie historyków), to wywołała natychmiastową reakcję japońską. Mongołowie uznawali granicę, ale przesuniętą o 20 km dalej, więc skierowali swoje konie nie do boju, tylko by mogły się popaść na stepie bogatym w trawę. Ot cała geneza manewru mongolskiego. Inaczej do tego zagadnienia podchodzili Japończycy, uznając to za inwazję. Każdy powód jest dobry. Początkowo mongolskich kawalerzystów (w liczbie w sumie kilkudziesięciu) przepłoszyli kawalerzyści mandżurscy. 

Jako, że Mongołowie w zrozumiałym zdenerwowaniu kontratakowali, przepędzając znowuż oddziały mandżurskie, to do gry weszły oddziały 23 dywizji Armii Kwantuńskiej, pod dowództwem generała Michitarō Komatsubary. Można by rzec, że żarty się skończyły….

gen. Michitarō Komatsubara – domena publiczna


Sam generał miał niezłe doświadczenie wojenne, ale dowodzona przez niego dywizja klasyfikowana była raczej jako dywizja tyłowa, z kiepskim wyposażeniem i cechująca się słabym wyszkoleniem. 

Mongołowie nie ryzykują starcia z silniejszym, chociaż jak pisałem kiepsko wyposażonym przeciwnikiem i proszą po pewnym czasie o pomoc Armię Czerwoną. Drobne w sumie utarczki majowe przemieniają się w konkretne działania w czerwcu 1939 roku. Początkowo sowieckie lotnictwo bombarduje japońskie cele, potem Japończycy bombardują radzieckie bazy w Mongolii. Konflikt przeradza się w konkretną wojnę, siłami radzickimi dowodzi od czerwca nikt inny jak Gieorgij Żukow, wszystkim dobrze znany.

Gieorgij Żukow – domena publiczna


Żukow sprowadza oddziały zmotoryzowane, pancerne i lotnictwo. Przewaga techniczna jest zdecydowanie po stronie czerwonoarmistów. Dodatkowo, co później będzie miało niebagatelne znaczenie – posiada broń przeciwpancerną, której wcale nie posiadała armia japońska uczestnicząca w walkach. 

Plan walk  pierwotnie opublikowany w książce „Istorija wtoroj mirowoj wojny 1939-1945”, t. 2, Moskwa 1974

Po drobnych potyczkach toczonych na rzeką z różnym skutkiem dla obu stron, oraz bombowych nalotach bez powodzenia ,,powstrzymywanych” przez naczelne dowództwo w Tokio, w nocy 30 czerwca/1 lipca 1939 roku siły japońskie w sile prawie 40 tysięcy żołnierzy z dużym udziałem broni pancernej (niezbyt nowoczesnej), artylerii, lotnictwa przekraczają rzekę. Dochodzi do bitwy w rejonie góry Baian-Cagan, Japończycy po przejęciu początkowej inicjatywy, zostają odepchnięci. Podobnie sytuacja wygląda w dniu 23 lipca. W sierpniu inicjatywę juz całkowicie przejmuje Żukow. 

Powyżej zdjęcia z bitwy nad Chałchin Goł – domena publiczna

Kontynuując dobrą passę wzmocnione siły radzieckie uderzają 20 sierpnia po poprzedzającej atak nawale artyleryjskiej. Do 31 sierpnia jest po wszystkim, okrążone zdziesiątkowane oddziały japońskie zostają pokonane w ciężkich lokalnych bitwach i potyczkach. Podpisany rozejm 16 września 1939 roku, pozwala na wycofanie radzieckich oddziałów i przeniesienie ciężaru działań ofensywnych w kierunku zachodnim. A tam właśnie blisko zachodnich granic ZSRR nasza armia toczy boje z Niemcami, zbliża się znany wszystkim Polakom – 17 września 1939 roku….

By uzupełnić całą tą batalię i dodać chronologicznie inne potyczki, to dodajmy, że historycznie dochodziło do potyczek i bitew radzicko-japońskich już wcześniej, bo jeszcze w roku 1938, jak chociażby walki nad Jeziorem Chasan. Walki te nie miały jednak takich skutków i rozmachu jak nad Chałchyn Goł. 

Bitwa ta określana jest jako pierwsza zwycięska bitwa Gieorgija Żukowa, którego kariera potoczyła się po tej bitwie błyskawicznie. Czytając jego życiorys, to niekoniecznie oznaczał się on geniuszem strategicznym, znacznie częściej przebiegłością a nawet okrucieństwem. 

Zajmijmy się upamiętnieniem konfliktu przez zwycięzców.

Otóż .. nie ma ich zbyt wiele, a raczej prym wiedli tutaj raczej Mongołowie, którzy w dosyć niejasnych okolicznościach opracowali bitą w Związku Radzieckim odznakę, dla wyróżniających się radzieckich dowódców wojskowych.

Źródło Archiwum Ebay
Źródło Archiwum Ebay


Ustanowiona przez rząd mongolski w 1940 roku, bita u Wielkiego Brata, pierwotnie z kontrą potem juz bez kontry.

Odznaka z kontrą – źródło Internet

Jako ciekawostkę pokaże niżej porównanie tej odznaki z odznaką za walki na Jeziorem Chasan

Źródło Internet


Oraz zestaw odznak mających związek z całym konfliktem około granicznym lat 1938-39 pomiędzy Armią Czerwoną i sprzymierzona Republiką Mongolii a Imperialną Armią Japonii.

Źródło Archiwum Ebay

Przy zakupie tych odznak – uważajcie na bardzo liczne ,,nowe bicia”, falsyfikaty, podróbki, jest ich sporo.
By podsumować owocna współpracę obu zwycięskich krajów wrzucę jeszcze medale ,,rocznicowe” w XXX rocznicę wojny, piękne nie są, ot takie błyszczące i odpustowe trochę takie ,,proradzieckie”. 

Źródło Archiwum Ebay

Chociaż trudno odmówić pewnej urody pierwszym odznakom jeszcze z okresu wojny, bo lata trzydzieste i czterdzieste w falerystyce radzieckiej to nie jest zły okres dla zbieracza. W przypadku odznak oryginalnych nie jest tez to tani temat, co należy dodać…

Co do cen, kopie odznak można sobie kupić za 40 PLN, oryginalną odznakę z 1940 roku za 1200-1500 PLN, bez kontry (późniejszą) za 1000 PLN. Tak wynika z przeprowadzonego zwiadu. Rocznicowe medale mongolskie to wydatek rzędu 100-200 PLN, czasami droższe, ale są dostępne. Odznaka za walki na Jeziorem Chasan – około 500-700 PLN

Z legitymacja nawet 3 razy tyle… Zdarzają się na aukcjach.

Źródło Archiwum Ebay


Ale by sensownie wypowiedzieć się na temat odmian (bo i takie są) trzeba dobrze i głęboko siedzieć w temacie – studiować wcale udaną rosyjska literaturę.

Tyle o zwycięzcach.

No a druga strona konfliktu?

Otóż to, teraz chwila prawdy i zaprezentuję medal ze swoich zbiorów 🙂


Opiszmy go troszeczkę..

Przede wszystkim nazwa. Otóż funkcjonuje kilka nazw, w których najbardziej przyjętą jest Medal za Incydent Graniczny, lub Medal Wojenny za Incydent Graniczny. Pospolicie nazywany Medalem Nomonhan, by podkreślić, o który incydent chodzi. 

I teraz ciekawostka.. Medal ten w zasadzie nie jest medalem japońskim, tylko mandżurskim !! Tak, tak, – został zaprojektowany w taki sposób, że do złudzenia przypomina medale japońskie. Cesarstwo Mandżukuo, kopiowało wszystko od swojego wielkiego i silnego protektora. Oczywiście jako, ze główny wysiłek wojenny poniosła Japonia, to żołnierze tej armii byli nagradzani przede wszystkim. Nie doszukałem się ilu żołnierzy mandżurskich walczyło, ale zapewne niewielu, bo i niewielka to raczej była armia. Pisząc o liczebności armii mandżurskiej chodzi mi o reprezentację czyli udział w tym konflikcie, bo całość armii oscylowała w granicach 200 tysięcy. Rzekłbym, musiała to być liczba  symboliczna, bo całość obrony wzięła na sobie Armia Kwantuńska.

Wracamy do medalu, pasek na wstążce ma standardowy napis ,,za służbę wojskową” ju-gun-ki-sho.

Średnica medalu to standard 30 mm. Wybijany był rzecz jasna w Japonii. Wstążka w pięknych barwach, co do których nie doszukałem się niestety symboliki.  Ale oględnie można ją wywodzić chyba od flagi Cesarstwa Mandżukuo, która znowuż nawiązywała do obowiązującej w latach 1912-28 – bardzo ciekawej zwanej ,,Flagą Pięciu Zjednoczonych Ras”. Flagi będącej flagą Republiki Chin. Flaga przedstawiała pięć poziomych pasów w różnych kolorach. Każdy kolor oznaczał inną grupę etniczną Chiny:  kolor czerwony, Mandżurię  żółty, Mongołów niebieski, Hui (chińskich muzułmanów)  biały, a Tybetańczyków czarny. Flaga Mandżukuo oczywiście ma dominującą żółć ,,etniczną”. Udział kolorów żółtego i niebieskiego na wstążce medalu, wskazuje być może na strony konfliktu.

Flaga Mandżukuo

Zapięcie medalu typowe dla japońskich medali – haftka i uszko. 

No i sam medal, znany w dwóch wariantach. Zanim o wariantach, to powiem o symbolice, na awersie chryzantema cesarska cesarza Pu Yi, znanego z niesamowitej autobiografii ,,Byłem ostatnim cesarzem Chin” polecam !!

Pu Yi  cesarz Mandżukuo- domena publiczna


Pod cesarską chryzantemą gołąb. Ten gołąb przez falerystów, jest opisywany jako ,,gruby” lub ,,chudy” i wyróżnia dwie odmiany medalu. Pod gołębiem glob ziemski z fragmentem Azji, oczywiście promienie, jakże by inaczej. 

Rewers to napis ,,Incydent na granicy”, w ozdobnych labrach.

No i teraz te odmiany:

Awers – typ 1 na górze i drugi na dole 
http://www.imperialjapanmedalsandbadges.com/

Awers – typ 1 na górze i drugi na dole 
http://www.imperialjapanmedalsandbadges.com/


O ile rewersy są trudne do odróżnienia, no może wprawnym okiem da się wyłowić pewne różnice, o tyle awersy są proste i nieskomplikowane. Typ pierwszy (to ten mój) prezentuje ,,chudego” gołębia drugi bardziej upasionego 🙂 Nie trzeba być ornitologiem, by wychwycić te różnice. Oczywiście zaraz zapytacie jak to się przekłada na ceny, otóż jakoby pierwsza wersja z wychudzonym gołębiem jest rzadsza. Niektórzy tak uważają, ale są i zdania odmienne, twierdzące, że jak grubszy to bardziej wartościowy 🙂 W każdym razie obie wersje są nie takie częste i nie takie tanie. 

W pudełku takim jak poniżej, ceny będą wyższe, chociaz samo pudełko zbyt cudowne nie jest. Na komplet z pudełkiem spokojnie trzeba wyłożyć jakieś 700-1000 PLN, taniej to tylko w licytacji. 

Awers – typ 1 na górze i drugi na dole 
http://www.imperialjapanmedalsandbadges.com/


Za sam medal przyjdzie nam zapłacić raczej nie mnie niż 450 PLN (bez względu na tuszę gołębia) i to przy dobrych wiatrach (ja takowe miałem). O dziwo co jest pocieszające nie widziałem podróbek i kopii… Co oczywiście nie oznacza, że ich nie ma. Pewnie kwestia czasu i sprawnych chińskich rączek 😉 Na razie cieszmy się, że medale i ordery japońskie są rzadko fałszowane i jeśli już to podróbki są tak kuriozalnie obrzydliwe i łatwe do rozpracowania jak intencje niektórych nieuczciwych polityków.

Na koniec jeszcze dokument nadania, raczej skrajnie rzadki.

Źródło – http://www.imperialjapanmedalsandbadges.com/

Podsumujmy. 

A jakie o tytułowe oddziaływanie miała wygrana sowiecka w tym konflikcie? 

Japończycy skierowali swoją uwagę na południe Azji i tam rozpoczęli ekspansję. Sowieci odbarczyli front wschodni na rzecz zachodniego – najeżdżając Polskę. Japonia zdecydowawszy o nieangażowaniu się w konflikt z Moskwą finalnie parę lat później podjęła katastrofalna decyzję o wejściu w konflikt z USA…

Pokonana Japonia zawarła pakt z Moskwą w kwietniu 1941 roku, więc w momencie gdy Niemcy dochodzili do Moskwy i toczyli o nią boje, ich japońscy sojusznicy nie kiwnęli palcem w bucie. Pomyśleć, co by się stało, gdyby Japończycy ruszyli na ZSRR w 1941/42, losy wojny potoczyłyby się zgoła inaczej. A  tak Stalin użył dywizji stacjonujących na wschodzie przeciwko III Rzeszy  z wiadomym skutkiem. Po spektakularnym sukcesie militarnym w 1905 roku, armia japońska doznała upokarzającej klęski, ale szanując przeciwnika nie chciała, wchodzić z nim w dalsze konflikty. Co innego zdecydował na konferencji w Teheranie i później w Jałcie – Stalin, pozostawiając sprawę otwartą do czasu pokonania Niemiec.

Po pokonaniu Niemic w 1945 roku rozpoczęto ,,Operację Kwantuńską”. Operacja ta trwała około 3 tygodni, przynosząc Sowietom nabytki terytorialne w postaci Sachalina i Wysp Kurylskich. 

Operacja kwantuńska – źródło Internet 

Te ostatnie (wyspy), są powodem, dla którego do dnia dzisiejszego Japonia nie podpisała traktatu pokojowego, uznając aneksję tych wysp za bezprawną.  

I tak wyglądał cały ten konflikt. Dla kolekcjonera to czasami tylko uroda medalu, a nie wydarzenia mające wpływ na losy całej wojny. To tak jak w naszym kultowym filmie, zaoranie miedzy o trzy palce doprowadziło do wielkiego wielopokoleniowego konfliktu dwóch rodzin, tak tutaj chęć popasania mongolskich koni na żyznej trawie nad rzeką Chałchan Goł przyniosło eskalację drugowojennych konfliktów w nieprzewidzianych kierunkach.  

Podejmując i dzisiaj pewne decyzje politycy jakby zapominają o historii, zapominają, że drobne konflikty doprowadzają do wojen globalnych, drobne z pozoru decyzje mogą ważyć na losach narodów. Może gdyby zamiast samej polityki czytali książki…… Ale któż dzisiaj czyta książki? Ta świadomość czasami paraliżuje bardziej niż mało rozsądne ale modne ostatnio dyskusje o  skuteczności szczepień i wirusach 😉

serdeczności i do usłyszenia 🙂

P.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Share on Social Media